ODPOWIEDZ
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

#1



Ten dzień naprawdę nie należał do najszczęśliwszych w życiu Sky. Już od samego rana, dziewczyna miała totalnie pod górkę. Najpierw, zabrakło jej cukru, by mogła zaparzyć sobie ulubioną herbatę. Później, złamała obcas w ulubionych szpilkach, kiedy biegła do swojego garbusa. Nie chciała się w końcu spóźnić do pracy. A potem, będąc już w bibliotece, jakieś nieostrożne dzieciaki przewróciły dwa regały. Biedne książki! Sky połowę zmiany spędziła na układaniu ich ponownie na półki i pomstowaniu jakie to życie jest niesprawiedliwe.
Zaraz po pracy, panienka Burke stwierdziła, że dobrze by było, jakoś naprawić ten fatalny dzień, więc postanowiła wybrać się na małe zakupy. Nic przecież tak nie koiło skołatanych kobiecych nerwów jak kupienie sobie czegoś ładnego. W tym celu brunetka wybrała się oczywiście do księgarni. Już dawno nie miała w rękach nowej książki, a jakaś powieść na dzisiejszy wieczór i obowiązkowa tabliczka czekolady będzie idealnym zwieńczeniem tego paskudnego poniedziałku.
Po jakiejś godzinie, obładowana zakupami ruszyła na parking, by w końcu moc pojechać do domu i się zrelaksować. Prowadzenie pojazdów nie było jej mocną stroną, więc nic dziwnego, że nawet dobrze nie zdążyła wyjechać ze swojego miejsca parkingowego, bo najzwyczajniej w świecie, zagapiła się i przytarła bok auta stojącego obok.
- Kurwa! - To jedno bardzo brzydkie słowo, zasłyszane najprawdopodobniej od ojca lub brata, wyrwało się zza karminowych warg brunetki, kiedy tylko usłyszała cichy trzask i poczuła, jak jej solidny garbusek uderza w bok zaparkowanego obok auta. – No nie wierzę... - wyjęczała bliska płaczu i wyskoczyła ze swojego samochodu, by obejrzeć, jak bardzo uszkodziła ten, stojący obok. Przez chwilę, przeszło jej nawet przez myśl, żeby zwiać z miejsca zdarzenia, ale miała zbyt dużo poczucia przyzwoitości, by to zrobić. Zamiast tego, przestępując z nogi na nogę, zaczęła się rozglądać za właścicielem auta, na którego boku pojawiła się przepiękna rysa. Sky, modliła się tylko o to, żeby dało się z nim dogadać, i że nie trafi na jakiegoś buca.
Niestety, jej modły nie zostały wysłuchane, ale lekkie przerażenie odmalowało się na jej twarzy, kiedy dostrzegła w oddali mężczyznę, który był właścicielem nieszczęsnego samochodu. Skąd wiedziała, że to on? Wiedziała, kiedy tylko zobaczyła jego twarz. Hendrix. On zawsze zwiastował kłopoty.
- No to po miłym zakończeniu dnia. - Zdążyła jeszcze mruknąć do siebie, nim Bastian do niej dotarł, jednocześnie modląc się w duchu, by tylko jej nie rozpoznał. Zresztą, skąd miałby ją pamiętać? W końcu minęło już tyle lat.



Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
28 yo
188 cm
sumienny żółwik
I found you in my darkest hour, I found you in the pouring rain
Awatar użytkownika
about
28 letni właściciel klubu, bogaty hrabia co zadziera nosa ale ma i swoje problemy. aktualny to znalezienie pseudo "żonki"

Post




Sky Burke

Bastian kręcił się po okolicy szukając nowego dostawcy dla alkoholi, takiego z droższej nieco półki, a kiedy już pozałatwiał sprawy, pewnie też pomyślał o małych zakupach. Jako facet potrzebował czasem kupić sobie pewne rzeczy, które jego gosposie nie kupowały - a przy tym szalał na zakupach bo lubił nowości. I w jedzeniu i też w kwestii technologicznej - gdy wydawał na przykład hajs na nowy zegarek. Te wielbił rzecz jasna okropnie, zarówno te normalne, jak i te które miały dużo bajerow i były spod znaku firmy z logo jabłka.
Większość rzeczy zdążył odnieść do swojego samochodu, na który to dzisiaj wybrał, ciemnego mustanga z poprzedniego roku. Małe modyfikacje i wygląd nieco łagodny ale z charakterem, mówił chyba więcej za samego właściciela. Był bogaty, miał fantazje i tak samo charakter jak to logo z koniec. Ale mniejsza o to, Bastian może i lubił auta ale przede wszystkim cenił sobie żeby było szybkie ale też w miarę bezpiecznie to raz. Dwa - nie szarżował za dużo w mieście, bo bał się nieco o stłuczki i policje na karku, której rzecz jasna nie nawidził szczerze, chociażby przez problemy młodzieńcze z dawnych tam dziejów. Kto go znał albo kojarzył, ten wiedział że z niego niezłe ziółko, a przy tym typ bogatego chujka i chama, przez co taka mieszanka była wybuchowa. On może i z czasem i wiekiem, nieco wydoroślał ale pewne aspekty nie zmieniły się za bardzo, no chyba że trochę. Mimo to nadal kochał swoje rzeczy i dbał o nie jakby były szklane, to też gdy tylko widział z oddali małe zamieszanie, zmierzając na parkingu po auto, aż zdjął automatycznie z oczów swoje ciemne okulary. Widział młodą kobietę i widział ją o ciut za blisko miejsca, gdzie stało jego auto. Już w sobie miał ciśnienie na starcie, bo spodziewał się co to może oznaczać - kobieta plus prawo jazdy, to nic dobrego nigdy nie wróżyło. I nawet jeśli miałby coś powiedzieć na obronę, to gdy zbliżył się i już widział co się odjebalo, dynia mu już całkiem parowała.
- KURWA MAĆ! Ty idiotko!.... - wydarł się, ale kto jest fanem aut ten mu powinien wybaczyć bo to że rzucił takim hasłem to jedno, a to że mógłby tam wywinąć inny numer. Na przykład zabójstwo w afekcie, za to co odjebała tym autem i co zrobiła z jego cackiem. No aż nie mógł złapać powietrza i macał ten samochód z każdej strony. Co jak co ale są dwie rzeczy które facet kochaa najbardziej na świecie - swoje auto i swój sprzęt z gaci. - No ja pierdole, agentko. Patrz jak jeździsz, może masz zeza w lewym oku, albo płaskostopie, że nie umiesz wyhamować! - no podparł się aż pod boki, spoglądając na nią w końcu takim złowieszczym spojrzeniem, że jakby miała gdzie uciekać to powinna była to robić już teraz tej sekundzie. Może to i lepiej, że jej nie poznał albo nie kojarzył? Ale też z drugiej strony lepiej dla niej, że znała jego - no bo przynajmniej mogła się przygotować na tą konfrontacje psychicznie ale też tak ogólnie. Bastian miał swoje humory ale tu i teraz było uzasadnione bo nawet najmniejsza rysa, szczególnie ta pierwsza na telefonie czy aucie, bolała najbardziej.
brak multikont
nick
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

Widząc nadchodzącego mężczyznę, Sky była pewna, że dobrze się to wszystko nie skończy. Być może ktoś inny byłby bardziej wyrozumiały, zważywszy na to, że na parkingach takie rzeczy się zdarzały i to wcale nie tak rzadko. Ale, nie. Los sprawił, że na jej drodze musiał stanąć jej obiekt westchnień z czasów liceum. I to w jeszcze gorszej postaci, niż go zapamiętała. Wydzierał się tak, że co najmniej cztery osoby z zaciekawieniem popatrzyły w ich kierunku.
Słysząc słowa Bastiana Sky zaczęła się zastanawiać jakim cudem ten buc kiedyś jej się podobał. Swoje zauroczenie, zwalała na buzujące w niej hormony i fakt, że uporczywie chciała zobaczyć, jak to jest żywić do kogoś jakieś uczucie. Niestety, Hendrix nie był najlepszym obiektem uczuć, a dodając do tego fakt, że nawet się z kumplami założył, żeby ją poderwać, nie dodawał mu uroku. Brunetka bardzo długo przeżywało to, co działo się na jej rocznej wymianie w liceum, ale jakoś sobie z tym wszystkim poradziła. Zapomniała o Bastianie, aż do dzisiejszego dnia, kiedy spotkali się w takich, a nie innych okolicznościach.
Cofnęła się nieco, słysząc agresję w jego głosie i rozdziawiła nieco buzię, początkowo nie wiedząc co powiedzieć. Zaraz jednak doszła do siebie i spojrzała na mężczyznę ze złością, malującą się w jej wielkich niebieskich oczach.
- Po pierwsze nie tym tonem Hendrix. - Powiedziała w końcu, krzyżując ręce na piersi. Skąd znalazł się w niej ten buntowniczy nastrój? Nie miała pojęcia? Może chciała w jakiś sposób odreagować ten rok upokorzeń, który dostała od niego jeszcze w liceum. - W ogóle się nie zmieniłeś przez te lata. Nadal jesteś zapatrzonym w siebie, chamskim dupkiem, którego nie obchodzi nikt i nic. - Dodała jeszcze. Zerknęła jeszcze na jego mustanga, którego lekko przyrysowała. Nie rozumiała o co robił tyle krzyku. Jedna mała ryska to nie była przecież jakaś wielka tragedia, a on zachowywał się tak, jakby przynajmniej pół auta mu rozwaliła.
- Nie mam całego dnia, żeby wysłuchiwać twoich obelg. - Stwierdziła, grzebiąc w torebce w poszukiwaniu czegokolwiek do pisania. - Spiszmy oświadczenie. Moje ubezpieczenie wszystko załatwi. - Dodała, mając nadzieję, że Bastiana to usatysfakcjonuje i da jej święty spokój, i że będzie ją stać na to, by go spłacić. Chociaż, znając jego, jak nic będzie chciał się nad nią trochę popastwić. Taki już był i niestety, ani trochę się nie zmienił.


Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
28 yo
188 cm
sumienny żółwik
I found you in my darkest hour, I found you in the pouring rain
Awatar użytkownika
about
28 letni właściciel klubu, bogaty hrabia co zadziera nosa ale ma i swoje problemy. aktualny to znalezienie pseudo "żonki"

Post

Nie skojarzył jej w pierwszej chwili, ale czy jest o co go winić? Sky musiała się na prawdę zmienić i to jeszcze pewnie na plus, którego póki co nie zauważył bo był znacznie bardziej zaślepiony tym jak wygląda aktualnie jego auto. I tutaj niestety uruchomiła się ta wersja Hendrixa, którą pewnie poznała za starych czasów i która była jedną z bardziej okropnych, ale co tam. Taki już był, sto twarzy i na każdy dzień inna maska - tu uśmiechnięty, tu smutny, tu taki w miarę akceptowany, a tu buc i cham. Bo inaczej nie da się tego nazwać, no można jeszcze go porównać do zakochanego w sobie szczeniaka, który miał problem z zakochaniem się w kimś innym niż sobie i swoim aucie - czytaj kobieta potrzeba od zaraz aby ruszyć jego serce. Wtedy ponoć chociaż trochę człowiek się hamuje, a przede wszystkim wydobywa z siebie, najlepszą wersję - akceptowalną i przez samego ale też przez społeczność.
Wracając do nich, to pewnie i gdzieś się schował ten przyjemniejszy Bastian, ale aktualnie? Chyba miała niezłe flashbacki, powracając do czasów licealnych i tego jaki to on był, czyli podobnie powalony i podobnie nieprzyjemny. W teorii dało się go lubić i w normalne dni, był akceptowalny a nawet bardzo, gdy okazywał jakiejś ludzkie emocje i uczucia, które miał jakby ktoś nie do końca wierzył, nie był robotem bez twardego dysku i takich tam, tyle tylko mało co i kto miał go radę ruszyć. No a tym bardziej teraz gdy wręcz szewskiej pasji dostawał, bo ktoś mu skasował auto. Nawet jeśli uszkodzenie nie było na tyle poważne, a szkoda taka że z drobniaków z portfela by za nią zapłacił - sam fakt go irytował. No ale nic - pasowało skonfrontować się z ów damą odpowiedzialną za tą szkodę i wysłuchać jej wyjaśnień. Toteż na moment się przymknął i oddał jej pałeczkę, pewnie rozdziawiając szeroko buzię, gdy usłyszał swoje nazwisko. To go trochę zamurało.
- Huh, znamy się? Nie wierze? Zadaje się zazwyczaj z myślącymi istotami. - nie pozostał dłużny i sam się jej odgryzł, próbując w międzyczasie wymyślić skąd ta dama go zna, a raczej z której to klasy była bo skoro zarzuciła tekstem o niej, to musiał być ich wspólny punkt.
- Hahaha, aż tak mnie znasz dobrze? Bo ja jakoś nie umiem sobie przypomnieć abysmy wymienili więcej niż jedno słowo w tej szkole niby. - no gdyby była kimś godnym zapamiętania to by ją poznał od razu na pstryknięcie palcem, a tak? Nic a nic mu nie mówiła jej twarz, póki co. Albo bardzo dojrzała i zrobiła się ładniejsza, albo nie chodziło o szkołę tylko inne miejsce, a może ją przeleciał a teraz się mści w jakiś sposób? Musiał się pilnować, bo Bóg wie co to za kobieta się napatoczyła mu w tej chwili.
- Zabawne. Twoje ubezpieczenie. ha? Wez, sobie sprawdź ile kosztuje takie auto nowe, dodatkowo w takiej konfiguracji i z takimi nakładkami specjalnymi, dodatkowo sprowadzone na zamówienie z USA. Wtedy pogadamy. - czy chciał się popisać hajsem, jak zwykle? Tak. Bo chyba nie zdawała sobie sprawy, że byle jakaś tam polisa to pokryje i będzie mieć z głowy i jego i to piekielnie czarne auto. No nie oszukujmy się, nawet jeśli chodzi do tej samej szkoły, to Bastian byl w lepszej klasie, na pewnym poziomie, do którego pewnie droga Sky nawet nie doskoczyła póki co. Ale co tam, śmiać mu się chciało ale też trochę płakać, nad tym jakim to beznadziejnym kierowcą musi być ta kobieta i jakiego on musi mieć pecha, że trafił właśnie na nią. - Chociaż doceniam brak glin, Ci mnie wkurwiają chyba bardziej niż kobiety za kółkiem. - dorzucił jeszcze drewienko do ogniska, co by podkręcić nieznajomą jeszcze bardziej, bo co to za zabawa no nie?

Sky Burke
brak multikont
nick
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

Pokręciła tylko głową, słysząc jego słowa. On serio jej nie pamiętał. Minęło dziewięć lat, a z tego co Sky zdążyła zaobserwować, był szalenie przystojnym mężczyzną, więc kobiet pewnie miał na pęczki i rzadko kiedy pamiętał którekolwiek imię. Nie żeby ją to obchodziło. Było jej za to żal jego samego, bo musiał być naprawdę samotnym człowiekiem. A z drugiej strony cieszyła się,że wtedy w licem mu się nie dała, tylko w porę połapała się, że jego zainteresowanie jej osobą było niczym innym, a cholernym zakładem. A pewnie, gdyby się nie domyśliła, jak nic oddałaby mu serce, dziewictwo i cholera wie, co jeszcze. Uratował ją powrót do Sydney i fakt, że jakoś dowiedziała się o wszystkim. Pokręciła lekko głową, by pozbyć się natrętnych wspomnień, o których nie chciała pamiętać i wróciła do rzeczywistości.
- Sky Burke. - Przedstawiła mu się cicho, wzdychając lekko. - Byłam na rocznej wymianie w tutejszym liceum. Wtedy wyglądałam nieco inaczej. Więcej kilogramów i aparat na zębach, wiecznie z książkami. - Wyjaśniła, chociaż sama nie wiedziała po co to robi. A może chciała żeby sobie przypomniał.
Skłamałaby, gdyby stwierdziła, że zrobiło jej się przykro na wieść o tym, że o niej nie pamiętał. Chociaż z drugiej strony, czy naprawdę zależało jej na jego aprobacie i pamięci? Raczej nie. Sky dostała wtedy porządną nauczkę. Wiedziała już, że nie powinna wierzyć mężczyzną pokroju Bastiana Hendrixa. Ona zawsze widziała we wszystkich tylko to, co najlepsze, jednak on ewidentnie pokazywał, jak bardzo się myliła. Owszem, może miał jakieś przebłyski normalniejszego zachowania, jednak obecna sytuacja naprawdę mocno utwierdzała ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła nienawidząc go przez te ostatnie lata.
– Nie musisz mnie pamiętać, bo podejrzewam, że w liceum co rusz zakładałeś się z kumplami o poderwanie tej, czy innej laski. - Powiedziała. Nawet nie marzyła o tym, że będzie ją pamiętał. - Swoją drogą, dziwię się, że w ogóle skończyłeś szkołę. - Teraz już jawnie z niego drwiła, jednak nie miała zamiaru po raz kolejny słuchać jego obelg. Dawno już przestała być małym grubaskiem, który bał się nawet własnego cienia.
Hendrix chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo ją zaczynał irytować. Miała ochotę strzelić mu w pysku, za wszystko co mówił teraz i za ten rok, podczas którego tak strasznie ją ranił.
W pierwszej chwili, oburzenie aż jej odjęło mowę, ale zaraz się pozbierała.
– Chłopcy i ich głupie zabawki. - Skwitowała, przyglądając mu się ze złością. - W nosie mam to ile ten samochód kosztował. - Stwierdziła, będąc coraz bardziej zmęczona tą nic nieznaczącą dyskusją. - Decyduj się Hendrix, albo spisujemy oświadczenie, albo faktycznie zadzwonię po policję i oni to rozwiążą. - Odrobinkę go szantażowała, jednak naprawdę nie miała ani ochoty, ani siły na słowne przepychanki między nimi. Skrzyżowała nawet ręce na piersi, żeby wyjść na groźniejszą, niż była w rzeczywistości, co na pewno mogło zabawnie wyglądać, bo jednak miała ledwo metr sześćdziesiąt, a wygląd dziecka na pewno też jej w niczym nie pomagał.


Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
28 yo
188 cm
sumienny żółwik
I found you in my darkest hour, I found you in the pouring rain
Awatar użytkownika
about
28 letni właściciel klubu, bogaty hrabia co zadziera nosa ale ma i swoje problemy. aktualny to znalezienie pseudo "żonki"

Post

Sky Burke
Nie miał jakiegoś obowiązku pamiętać każdego ze szkoły, skupiał się raczej na ludzmi z ktorymi trzymał, bogatą i ciekawą elitą, a nie innymi takimi. W sumie to dalej miał takie coś, że się zapominał szybko, imię jakiejś panny w klubie czy gdzieś, jakoś szybko wylatywało z tej szkoły. Toteż nie skumał z początku kim jest, ów kobieta - ona mogła go doskonale znać, bo pewnie zapamiętała te jego podrywy, ogólny zakład aby się zabawić a nie narobić przy okazji i ogólnie. Taki to był okres, kiedy Bastian miał różne wyzwania, od tak dla urozmaicenie tego chodzenia do nudnej szkoły, nie tylko on je miał i robił, ale raczej cała jego paczka. Mieli z tego ubaw i radochę, a fakt ze byli też dosyć ładni i popularni, robił swoje, proste.
- Ahhh. Hmm. Może. - wzruszył ramionami bo hej, minęło z dziesięć lat już, czy to takie dziwne nie pamiętać pewnych faktów? Niektórzy chętnie wspominają czasy szkolne, inni zaś to odrzucają tak po prostu, a że on jakoś nigdy nie pałał chęcią do nauki to też, nie rozdrabniał się nad tymi czasami szkolnymi.
- Jeśli to prawda, to gratuluję zmiany. Skoro Cię nie poznaje to musisz mieć farta i dobry upór aby z brzydkiego kaczątka przemienić się w łabędzia. - rzucił takim tekstem bo lubił się pośmiać i od dawna był jajczarzem, który kręcił bekę z wszystkiego co się dało. Ale to też zawsze jakaś miła aluzja z jego strony, którą można było wyczytać między wierszami, skoro ona potrafiła odmienić swój wygląd i tak dalej, to każdy to potrafi. Nie żeby Hendrixa interesowały czyjeś problemy i metamorfozy - zbyt bardzo był zapatrzony w siebie jak w obrazek. A po drugie, no taki człowiek jak on, o takim charakterze i pochodzeniu, był na tyle narcystyczny, aby nie widzieć nić oprócz czubka swojego buta i tym się tylko zajmować.
- No tak po części było, więc przykro mi. Nie byłaś nad wyraz istotną postacią w moim życiu abym musiał Cię zapamiętać. A po drugie, bez przesady. Jestem inteligenty i nawet bez nauki musiałem zdać, także skąd takie zaskoczenie. - trochę się podirytował bo uraziły go jej słowa, co ona myślała że on taki tępy? To, że mu się nie chciało, nie znaczyło że nie umiał - inaczej by skończył bez szkoły logiczne. Ale nie chciał się z nią wdawać w dyskusje, od ukończenia szkoły trochę minęło, a ona też jakoś nie miała poglądu chyba na to jak się to wszystko zakończyło skoro jedynie co wpadła na rok do jego szkółki. On irytował ją, ona jego - gdyby byli oboje facetami, mogłoby się to skończyć bójką na ulicy, ale tak? Prowadzili jakąś potyczkę słowną, ale jedno było jasne - to ona zawiniła i teraz miała pretensje? W końcu czy miała świadomość ile on ma kasy i ile możliwości, aby ją jeszcze wycyckać z ostatniego grosza. Moze jakby wiedziała to by była grzeczniejsza. - Haha, śmieszna jesteś. Mam tyle możliwości i hajsu, że mógłbym Ciebie pociągnąć do takiej odpowiedzialności, że nie wypłaciłabyś mi się przez całe życie. Także dobrze się zastanów co mówisz. I kto tu powinien wzywać policje. - prychnął już, przestając patrzeć na auto, bo aż go bolało co ta idiotka zrobiła, a rysa była i cóż, nie wyglądała najkorzystniej.
- Chcesz to spisuj, nie mam nic przeciwko. A ja zrobię zdjęcia, jak ludzie zobaczą co odjebałaś to mi zaczną współczuć. - stwierdził sarkastycznie, uderzając po raz kolejny w panienkę Sky. Nie żeby nie mial z tego jawnej frajdy, bo auto powoli jakoś przestawał przeżywać, liczyła się teraz inna opcja. Skoro była taka cwana i mądra to niech teraz buli mu za naprawę i szkody moralne.
brak multikont
nick
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

Fakt, było minęło. Od ich ostatniego spotkania minęło prawie dziesięć lat i Burke była pewna, że ta złość na Bastiana i to w jaki sposób ją wtedy potraktował już jej przeszła. Niestety, najwidoczniej to wszystko nadal w niej siedziało, i nadal było żywe. Brunetka nigdy też nie była bardzo złośliwa i nie trzymała do nikogo urazy.
- Fakt, ludzie potrafią zmienić swój wygląd na lepsze. - Zgodziła się z nim, nie dając po sobie poznać, że ten ukryty komplement w jakikolwiek sposób na nią zadziałał, chociaż w duchu naprawdę się z niego ucieszyła. Nie żeby zależało jej na jego atencji czy czymkolwiek innym. - Szkoda tylko, że nie którzy nie potrafią pracować nad swoim charakterem równie uparcie. - Nie byłaby sobą, gdyby mu tego nie wytknęła. Ona, widząca we wszystkich tylko te najlepsze cechy, nie potrafiła zrozumieć, dlaczego on nie potrafił być dla kogoś miły. W stosunku do niej zachowywał się wręcz karygodnie. Nie mogła go jednak za bardzo oceniać i potępiać, bo jednak nie wiedziała, jak zachowywał się w stosunku do innych. - Nie zrozum mnie źle, ale gdybyś od czasu do czasu był dla kogoś milszy to na pewno by cię to nie zabiło. - Stwierdziła z przekąsem, patrząc na niego uważniej. Rozumiała, że może być wściekły, bo zniszczyła mu auto. Podejrzewała jednak, że ze swoim hajsem takich aut mógł mieć przynajmniej kilka, i że jego obecne zachowanie w stosunku do niej, wynikało tylko i wyłącznie z czystej złośliwości i chęci popastwienia się nad nią.
Czasy, kiedy Bastian Hendrix mógł skrzywdzić Sky jednym celnym komentarzem już dawno minęły, jednak buntownicze podejście do tematu powoli zaczynało ją opuszczać. Wiedziała doskonale, że miał rację. Gdyby chciał, jak nic pozbawiłby ją środków do życia i jeszcze pewnie biedna musiałaby się ładować w jakiś kredyt, żeby go spłacić. A doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej pensja bibliotekarki nie była aż tak wysoka. Zresztą, ledwo ją było stać na wynajem i inne przyjemności, a i jej garbusek wymagał ostatnio poważniejszych napraw.
Sky, spojrzała na Hendrixa i przygryzła dolną wargę. Nie miała pojęcia co ma robić. Automatycznie, jej wielkie niebieskie oczy wypełniły się łzami, bo i stres już powoli brał nad nią górę. To był jeden z gorszych dni w jej życiu, a stojący przed nią mężczyzna sprawiał, że czuła się naprawdę niekomfortowo.
- Przepraszam, naprawdę. - Powiedziała cicho, starając się powstrzymać łzy i panować nad głosem, który zaczynał jej drżeć. - Naprawdę nie chciałam. - Dodała jeszcze. - Spiszmy to oświadczenie i rób dalej z tym, co chcesz, tylko daj mi wreszcie święty spokój. - Dodała jeszcze, nie mogąc już utrzymać łez, a te ciurkiem pociekły jej po policzkach. - Skoro pastwienie się nade mną sprawia ci taką frajdę, proszę bardzo. Rób sobie zdjęcia, wstawiaj wszystko na fejsa, skoro tak potrzebujesz atencji. Pozbaw mnie przy tym środków do życia, mieszkania i czego tam jeszcze chcesz, tylko teraz daj mu już spokój. - Niemal wykrzyczała mu to w twarz. To już było dla niej za dużo. Dzisiejszy dzień był koszmarny, a ona zamiast miło spędzić jego końcówkę, wdawała się w słowne utarczki z Hendrixem, doskonale wiedząc, że i tak z nim nie wygra. Miała tylko nadzieję, że ten w końcu da jej spokój, bo jednak nastąpił u niej kryzys, a ona była w rozsypce. Stąd te łzy i zbliżający się powoli atak histerii.


Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
28 yo
188 cm
sumienny żółwik
I found you in my darkest hour, I found you in the pouring rain
Awatar użytkownika
about
28 letni właściciel klubu, bogaty hrabia co zadziera nosa ale ma i swoje problemy. aktualny to znalezienie pseudo "żonki"

Post

Sky Burke

- Hmm, a skąd wiesz o mnie aż tyle aby mnie oceniać na podstawie wybuchu, który był spowodowany TYM co odjebałaś? - odbił pałeczkę w jej stronę po raz kolejny jej wypominając tą stłuczkę. I fakt, że to przez to był taki na nią cięty od początku jak się pojawił, jakże inaczej no nie? Tak, pewnie by się nie złościł bo rzeczywiście od czasu szkoły zmieniła się na tyle, że jej nie poznał więc można by stwierdzić miała u niego czystą kartę na tą chwilę, jakby od początku pisała się historia ich znajomości, przynajmniej z jego strony. Wiadomo ona o nim miała już pewnie całą kartkę tego jaki jest i jak złe ma zachowanie i ogólnie, opinia wyrobiona bo jakby inaczej. On się nie odezwał już więcej na ten temat, dla kogo miał być miły to był i to proste jak budowa cepa, także niech się tutaj tak nie popisuje. Nie byli na tyle blisko aby musiał jej się kłaniać w pas i coś tam jeszcze, a że go podkurwiła z tym autem to też inna para kaloszy, ale z czasem chyba zdążył to przetrawić i już łagodniał nieco, a może to ciśnienie z niego schodziło. Jak coś to lepiej ze z niego niż z opony na przykład, to już byłby jako taki problem. Ale mniejsza o to, bo potem znowu jej wjechał na ambicję i chyba nie było mowy, aby dzisiaj Sky zyskała na jego temat lepsze zdanie, niż to wyrobione lata temu. Bo znów okazał się sukinkotem i to bardzo, gdy tak gadał co może zrobić, jak ją zgnieść i pogrążyć jak nic nieznaczącego robaka. I tutaj jeśli miała moc i siłę w sobie to pewni by to przetrawiła i nie dała się, ale jednak chyba puściły w niej jakiejś emocje, bo o to nagle ukazała się z innej strony. Przepraszający ton, a potem głos i wręcz taki krzyk, połączony na wpół z płaczem, czy wybuchem emocji. Trochę go to zaskoczyło, ze aż się podrapał po głowie z niemocy w tamtej chwili. Nie wiedział czy serio to on był nadal powodem tej sceny, czy też po prostu cały nadmiar dnia czy tygodnia, spowodował u kobiety taki stan. W teorii powinien się odezwać, ale on milczał przez moment, obserwując jak się mota i odsuwa, jakby chciała się zasłonić przed jego wzrokiem, zakryć łzy i ten dziwny wstrząs który targnął jej ciałem. Bez słowa wyjął telefon i rzeczywiście zrobił może, ze dwa zdjęcia - tego jego auta oraz jej. Ale to było na tyle, zachował je dla nich a nie dlatego, że chciał to gdzieś wstawiać i pokazywać. - Dobra, nic nie będziemy robić. Damy sobie spokój i ciszę, a najlepiej będzie jak się rozejdziemy każde w swoją stronę. - taki jakiś dobry duch się w nim odezwał, co pewnie było rzadkim zjawiskiem, no bo jak to? Miał jej darować i sam sobie zafundować tą naprawę, bez robienia sceny i dramy? No to może było dziwne, ale chyba okazywało że tak jak wspomniał sam - aż takim chujem nie jest i potrafi być miły. Przez moment nawet miał ochotę ją pocieszyć i tak dalej, ale wolał nie zbliżać się do niej aby i jemu gdzie szkody nie zrobiła na twarzy na przykład. Kobiety w takim stanie bywają nieprzewidywalne, więc w teorii powinien się zawinąć do auta i już dawno stąd ulotnić, ale jednak został jeszcze chwilę i w sumie to nie wiadomo czemu, wypalił z z dupy takim tekstem.
- Jeśli jestem takim dupkiem, jak myślisz to albo się więcej nie zobaczymy, albo idziemy na kawę. Pozbawię Cię tych drobnych na nią. Ale chyba mogę, no nie? Ewentualnie nie dziś tylko innym razem, ale do tego potrzebuje Twojego telefonu. Co jak uciekniesz z kraju po tej stłuczce, byle bym tylko Cię nie dorwał. - chciał zabrzmieć zabawnie, aby się nieco rozchmurzyła, bo jednak jakoś jej ładna twarzyczka nie współgrała z tymi łzami to raz, a dwa. Bastian Hendrix chyba oszalał aby się w taki sposób rozchodzić z winowajcą tego zamieszania, ale hej! Może akurat sobie przypomniał co nieco ze szkoły i liczył, że jak nie wtedy to teraz, poderwie ją i w końcu osiągnie swoje, albo ogólnie no tylko i wyłącznie powspominają stare czasy. Jeszcze nie miał pomysłu na to co od niej chce, ale mniejsza z tym, skoro teraz wyglądała lepiej i korzystniej, to czemu miałby nie skorzystać? A przy tym w jakiś sposób zamarzać jej złą opinię o nim.
brak multikont
nick
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

No cóż, nic dziwnego, że Bastian był zdezorientowany, kiedy Sky tak nagle wybuchnęła płaczem. Ona sama była zaskoczona swoim zachowaniem, bo rzadko kiedy pozwalała sobie na taki wybuch emocji, szczególnie przy kimś innym. Od zawsze była delikatna i krucha, jednak skrzętnie to ukrywała pod fasadą spokoju. Starała się zawsze racjonalnie myśleć, jednak ostatnie tygodnie, a przede wszystkim dzisiejsza stłuczka i spotkanie z dawnym znajomym, sprawiły, że dla brunetki było to już zdecydowanie za dużo. Nie potrafiła już powstrzymać łez, a tak bardzo chciała zakończyć ten dzień w zaciszu swojego mieszkania, zajadając swoje smutki kolejnymi kilogramami czekolady. Nie miała zamiaru się przy nim rozklejać. Samo wyszło. Może to i lepiej, że nie zrobił niczego, żeby ją pocieszyć. Bo jeszcze gotowa by była go spoliczkować, albo odskoczyć od niego jak poparzona. Nadal pamiętała to, że podrywał ją w liceum i nie skończyło się to dobrze. Nie chciała jednak do tego wracać. Było minęło, a Sky miała nadzieję, że uodporniła się na nieodparty urok osobisty Bastiana Hendrixa, który niewątpliwie wokół siebie roztaczał.
Zdziwiła się, kiedy sobie odpuścił i nagle złagodniał. Nie miała pojęcia, co było tego powodem. Nie było też tak, że rozpłakała się specjalnie, żeby sobie dał spokój. Ona nie bawiła się w takie zagrywki.
– Naprawdę? - Zapytała zdziwiona, pociągając nosem i ocierając dłonią wciąż płynące łzy. - Mogę zapłacić chociaż za naprawienie tej rysy. Przecież to moja wina. - Dodała. Nie chciała żeby musiał jeździć takim autem. Skoro sama do tego doprowadziła, logiczne było to, że powinna była ponieść za to karę. Jej garbus był już tak stary i porysowany, że nie zwracała uwagi na kolejne obtarcia, ale Bastek jeździł ładnym, lśniącym autem i po jego wcześniejszej reakcji, domyślała się, że nie chciałby jeździć z małą ryską na boku.
Propozycja, która padła z ust Bastiana tak ją zaskoczyła, że aż otworzyła usta ze zdziwienia. Nie wiedziała, skąd w nim taka nagła zmiana nastawienia i jeszcze to zaproszenie na kawę. Nie odpowiedziała mu jednak od razu. Dała sobie chwilę na zastanowienie, wykorzystując ten czas na wyciągnięcie z torebki chusteczki i lusterka, by wytrzeć oczy i sprawdzić czy nie rozmazała sobie makijażu przez swój wcześniejszy wybuch. Kiedy doprowadziła się do porządku, spojrzała na Bastiana, przygryzając dolną wargę. Walczyły w niej dwie Sky. Jedna, chciała zapomnieć o ich dawnej relacji i dać mężczyźnie kolejną szansę, bo może jednak było warto. Druga zaś, ostrzegała, że ta historia nie może się skończyć dobrze. Sama nie wiedziała, co zrobić. Choć z drugiej strony, przecież kawa w jego towarzystwie nie mogła być aż taką tragedią. Zawsze to jakaś rozrywka, a ona w swoim życiu miała już serdecznie dosyć wszelkich dramatów.
- Spójrz na moje auto i zastanów się, czy jeżdżąc takim gruchotem mogę sobie pozwolić na wycieczki krajoznawcze. - Powiedziała w końcu, nie mogąc się powstrzymać od odrobiny sarkazmu. – I oczywiście podam ci swój numer telefonu, na wypadek gdybyś zmienił zdanie w sprawie auta. - Dodała, zapisując na kawałku kartki rządek cyfr, po czym podła go Bastianowi. A co do kawy... - zaczęła, tu już nie była taka zdecydowana. - Możemy na nią iść. Czemu nie. I tak nie mam nic lepszego do roboty. - Stwierdziła, że raz się żyje. Może będzie fajnie, może myliła się w swoim podejściu do Hendrixa. Przecież ten dzień nie mógł skończyć się gorzej przez jedno zwykłe wyjście na kawę.

Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
28 yo
188 cm
sumienny żółwik
I found you in my darkest hour, I found you in the pouring rain
Awatar użytkownika
about
28 letni właściciel klubu, bogaty hrabia co zadziera nosa ale ma i swoje problemy. aktualny to znalezienie pseudo "żonki"

Post

Sky Burke

Zaczął się w sumie zastanawiać czy to kobiece dni albo jeszcze inne dymy, że z wrzasku przeszła do płaczu. To tylko chyba kobiety tak potrafiły, zamurować w dodatku człowieka, że sam nie wiedział co robić z nią, bo tak zle i tak nie dobrze. I chyba wolał trzymać rzeczywiście ten dystans aby nie otrzymać w pysk czasami płaskiego, bo to mogło się wydarzyć. Niby nie on zawinił a dostałby po pysku? To nie pierwszy raz by się zdarzyło, bo to Bastian Hendrix. Jemu tyle rzeczy się przydarzyło w życiu, że biedna Sky pewnie by nawet o tym nie śniła i w ogoóle. Czy ona miała okazję tak na prawdę go poznać? Raczej mi się nie wydaje, jeśli tylko rok czy ileś tam mieli ze sobą styczność, w dodatku nie była z jego rocznika to już całkiem odmienna para kaloszy. Jemu może i powoli coś w głowie świtało, ale nie wychylał się z tym, aby czasem ona jeszcze bardziej nie pogłębiła tego ryku, który nagle się rozpoczął. I w sumie to nie był to aż taki powód aby dał jej spokój, ale chyba przyjrzał się jej furze, a potem też w głowie przeliczył co mu się opłaca i machnął ręką. Niech sobie dziewczyna lepiej w swój zainwestuje pojazd, żeby nie rozbić się nim na drodze czasami.
- Taaa. mówię serio. - chodź sam nie dowierzał i musiał się trochę namyślić skubiąc po czole to w końcu i tak dał jej już spokój w tej kwestii. - Zatrzymaj hajs, napraw swoją furę albo kup lepszą aby nie robić wiochy i nie stwarzać niebezpieczeństwa na drodze. Ja sobie dam radę. - miał kasy jak lodu co tu ukrywać, co to dla niego jedno auto w tą czy w tamtą, albo naprawa zadrapania czy co tam potrzeba. Moze nawet jego folia okleina przyjęła wszystko i tylko to potrzeba wymienić? Mogło też tak być, nie przyglądał się za bardzo tam co i jak, bo zajął się pierwsze co to opierdalaniem jej. No ale trudno już, co powiedział to już święte w jego mniemaniu i chyba miał zamiar to jej darować i jedynie co to wyrwać się na tą kawę czy co tam. Choćby ze wzgląd na stare czasy, bo liczył że co nieco mu przypomni się, a jak nie to ogólnie chyba był ciekawy jej i tego co się zmieniło przez te lata. W końcu nie przypominał sobie, żeby była aż taką laską skoro to były jakieś kiepskie zakłady i inne takie. Chyba może i mu się włączyły szaleństwa z tyłu głowy ale hej - na ten moment proponował jej tylko i wyłącznie kawę, grzeczny był nawet jeśli w głowie Bastian to ukryty szatan. Ale to czy się na tą kawę finalnie udadzą, w sumie miało się okazać w ciągu paru minut najbliższych. - No niby tak, dlatego mówię lepiej hajs zainwestuj w to coś, zanim się rozsypie na drodze. - nie chciał być złośliwy, po prostu tak było niebezpiecznie jeździć starym lumpem. Zapisał sobie za to jej telefon i w teorii mieli iść do tej najbliższej kawiarni, ale w momencie Hendrixa telefon, zaczął dosyć głośno dzwonić. Przeprosił ją na moment i ciut się oddalił, wyraźnie tracąc humor po tym co usłyszał i znów, w ciągu paru minut lawirował poziom jego radości i wkurwienia, dosyć mocno w dół. Niestety, pewne sprawy w klubie się rypły, a on musiał tam lecieć na łeb i szyję, przez co musieli odłożyć w czasie spotkanie na tą kawę.
- Hmm. Mam awarię w klubie, muszę spadać jak najszybciej więc chyba nie dziś jednak ta kawa - ale nie myśl że o tym zapomnę. Zrobiłem Ci przysługę więc wiesz. - zastrzegł jej to i z uśmiechem w sumie miał już odejść, a raczej wsiadać do swojej fury. - A i wiesz co, mam nadzieję że te łzy nie przeze mnie? Bo jak coś to nie chce żebyś wiecej przeze mnie płakała. - to była taka aluzja to dawnych lat, bo być może już skumał całą historię i jej nie przyjemny finał, wtedy w tej szkole do której chodzili razem. Trochę w nim się obudził człowiekiem z sercem i takim jakimś zrozumieniem, a przecież to dziwne bo Hendrix nie bywał taki, a już na pewno nie ten którego wtedy poznała. No ale hej - każdy ma szansę na zmianę a też każdy ma kilka twarzy, które można odkryć przy głębszym poznaniu jeśli tylko się spróbuje.

i w sumie tu też możemy konczyc, chyba
brak multikont
nick
27 yo
160 cm
sumienny żółwik
You may say I'm a dreamer But I'm not the only one
Awatar użytkownika
about
Dwudziestosiedmioletnia bibliotekarka, marząca o swoim prywatnym księciu na białym koniu. Zupełnie nie pasuje do tego świata i próbuje ułożyć swoje życie na nowo i na swój własny sposób.

Post

Bastian najwidoczniej nie miał zielonego pojęcia o tym, jak bardzo rozchwiana potrafi być kobieca psychika. I jak szybko taka panna potrafi przejść od radości do histerii. A że Sky miała ostatnio na głowie trochę swoich problemów, to nic dziwnego, że w końcu się rozpłakała. A że akurat przy nim, to już była zupełnie przypadkowa sytuacja. Stało się i czasu się już nie cofnie.
- Hej! Mój garbus jest jeszcze w świetnym stanie. - Oburzyła się na niego, trochę na serio, trochę sobie z niego żartując. - To auto ma duszę i będę nim jeździć, aż się w końcu nie rozpadnie. - Odpowiedziała, chociaż nie chciała opowiadać Bastianowi o swojej wielkiej miłości do swojego auta. Ciężko by jej się było z nim rozstać, nawet jeśli będzie musiała to któregoś dnia zrobić, oddając swój wysłużony samochód na złomowisko.
Niemniej jednak, Sky nadal była zdziwiona, że jej się upiekło, i że Bastian nie chciał jednak od niej żadnego zadośćuczynienia. Nie wiedziała jednak czy było to z jego strony szczere, czy może jednak był to odruch spowodowany jej łzami. Trochę się obawiała, że jednak któregoś dnia mogłaby zastać w swojej skrzynce na listy, pismo z sądu, albo jakieś wezwanie do zapłaty. Nie do końca mu ufała w tej kwestii i w sumie nie było czemu się dziwić. Nadal miała w pamięci dawne czasy, chociaż jego zmiana podejścia do jej osoby, ani trochę nie pasowała do wizerunku chłopaka, którego zapamiętała dziesięć lat temu.
- Okey nie ma sprawy. - Odpowiedziała mu z lekkim uśmiechem na ustach. - Nie, nie płakałam przez ciebie. Po prostu mam ostatnio gorsze dni. - Wyjaśniła, po czym otworzyła swoje auto i wrzuciła do środka torebkę. - Także, być może do zobaczenia Hendrix. - Dodała wsiadając do garbusa.
Zanim odjechała, poczekała aż on zrobi to pierwszy, bo nie chciała po raz drugi znów w niego walnąć. Musiała się też trochę uspokoić, po wcześniejszym wybuchu histerii.
Wracając do domu, zastanawiała się nad tym, jak to możliwe, że nawet ktoś taki, jaki Bastian Hendrix potrafił się zmienić i to chyba nawet na lepsze.


/ztx2

Bastian Hendrix
Kellan, Adonis, Bart, Sweeney
BlackSwan90#4142
ODPOWIEDZ