spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
006.
You know I'm such a fool for you
you got me wrapped around your finger
{outfit}
Jeśli się czymkolwiek zaraził od Pascala, to przeszedł tę chorobę całkiem bezobjawowo. Na wszelki wypadek jednak został na te parę dni, bo nie miał pojęcia, czy nie przekazałby tych zarazków dalej, a Lydia i tak była dość osłabione przez leczenie. Został więc na te parę dni, w trakcie których maksymalnie zaopiekował się chorym Pascalem i nieco mu umilił ten niezbyt przyjemny stan, w jakim się znajdował. Zjedli całą zupę, obejrzeli pewnie program do końca, a Pascal zdrzemnął się w jego ramionach pewnie jakieś tysiąc razy. Dla niego, bo był dość zdrowy, było to wszystko niesamowicie przyjemne, bo mógł bliżej poznać Pascala, przekonać się, jak wiele było w nim tego chłopaka sprzed lat i jak wiele się w nim zmieniło, poznał różne historie z jego życia, podzielił się z nim swoimi i gdy w końcu opuszczał mieszkanie Pascala, wiedział, że już było po nim. Już go trafiło, już nie było wyjścia.
Przez te osiem lat myślał czasem o Pascalu, o tym, jak wszystko to zepsuł i o tym jak mogłoby im być dobrze razem, gdyby nie te przeciwności losu i później także jego zdrada. Mimo to gdy wracał do Australii i wydawało się dość prawdopodobne, że spotka go znów po latach, to nawet nie brał pod uwagę takiego scenariusza. A nawet gdyby brał, to nie sądził, że po tylu latach, po wszystkich tych zmianach w nich, mogło ich połączyć coś tak wyjątkowego. Prawie tak, jak te lata temu, tylko inaczej. Dojrzalej, intensywniej, bardziej.
Tylko, że nadal wydawało mu się, że Australia była tylko przejściowa, a nie wybiegał tak daleko w przyszłość, by się zastanowić nad możliwymi rozwiązaniami.
Zresztą nadal się poznawali, nadal nadrabiali stracony czas, nie musieli się spieszyć z niczym. Mogli sobie na razie chodzić po prostu na miłe randki i spędzać ze sobą czas niespiesznie. Szczególnie, że Jude aktualnie nie robił nic szczególnego, miał maksymalnie dużo czasu, który mógł poświęcić Pascalowi.
Nie myślał za dużo, gdy wzywał kelnera, by zapłacić. Po prostu pomyślał, zapłacił i po temacie. Może trochę z przyzwyczajenia, bo zazwyczaj to on był i tym, zapraszającym, i płacącym, może dlatego, że w ich różnej sytuacji finansowej, wydawało się to właściwe, ale szczerze mówiąc, naprawdę nie zastanowił się nad tym zbyt długo. Po kolacji mieli pójść do wesołego miasteczka, ale gdy wychodzili z restauracji i szli do następnej atrakcji, wydawało się, że atmosfera uległa zmianie.
– To było w tym kierunku? – zapytał, bo nie był pewien, a poza tym po prostu chciał przerwać ciszę między nimi, bo była strasznie nienaturalna i niekomfortowa. Wiedział, że coś było na rzeczy, ale trochę bał się zadać właściwe pytanie i zacząć rozmowę, na którą nie miał ochoty.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
007.

Wspólne chorowanie może i było miłe, ale to na ich pierwszą randkę, czekał z niecierpliwością. Jak na to, że mieli za sobą krótki staż związku i ponowne zejście po ośmiu latach, miało to być pierwsze takie spotkanie. I było to nie tylko ekscytujące, ale też stresujące. W taki dobry sposób, który po prostu doskwierał mu z racji tego, że bardzo chciał, by się udało wszystko.
I wszystko przebiegało w bardzo miłej atmosferze przez cały wieczór. Nie mógł oderwać od niego wzroku, bo tak dobrze się prezentował i wiedział, że gdy tylko wyjdą z restauracji, zanim dotrą do wesołego miasteczka, to wymusi na nim chwilowy przystanek, by mógł mu skraść kilka pocałunków. Czuł się trochę tak, jakby był na pierwszej randce w ogóle, ale jednocześnie, przez to, że to Jude, miał wrażenie, że to jedno z miliona takich spotkań, które odhaczyli. Może dlatego, że nawet jeśli wcześniej umawiał się z mężczyznami, to i tak — bez względu na to, jak poważny to był etap — nigdy nie czuł się z nimi tak, jak czuł się przy nim.
Okazało się jednak, że najwidoczniej ich randka nie mogła być tak idealna, jak mu się początkowo wydawało. To Pascal zaprosił go do restauracji, więc mimowolnie założył, że za nich zapłaci. Tym bardziej że przecież wciąż miał kopertę z jego pieniędzmi, które zostawił w nadmiarze po tej drobnej pomocy. I wiedział, że traktował go trochę z góry, ale starał się o ty nie myśleć za dużo — a potem po prostu wyciągał pieniądze, opłacał im randkę i nie pozwalał Pascalowi, by zrobił to po swojemu. A nie chciał być utrzymankiem, chciał poczuć się równy z nim, nawet jeśli nadal nie miał tylu pieniędzy, by kiedykolwiek miał się z nim równać. Miał nadzieję, ze nie będzie mu to doskwierało, bo wiedział, że to paskudny kompleks, z którym nie mógł ot tak wygrać. Tym bardziej gdy nie był traktowany poważnie, nawet wtedy, gdy to on zapraszał go na randkę.
Nie miał jak poruszyć tego tematu. Było to cholernie niewygodne, bo nienawidził rozmawiać o pieniądzach — one zawsze były dla niego problemem. Teraz tez mimowolnie się stały, więc nic dziwnego, że trawił to sobie, szukając sposobu, by przyznać, że to dla niego niekomfortowe, ale jeszcze go nie znalazł.
— Tak, chyba tędy powinniśmy iść — zgodził się, wciskając ręce do kieszeni spodni. Mógł poczekać, aż Jude w końcu zapyta, co się stało, a on przyzna. Może wtedy wiedziałby już, jak poruszyć ten temat, który go tak uwierał. Nie było to jednak dobre rozwiązanie, dlatego westchnął i kopnął butem kamyk, który znalazł się na ich drodze. — To ja cię zaprosiłem na tę kolację, Jude. Nie mogłeś pozwolić mi zapłacić? — zapytał wreszcie. Nawet na niego nie patrzył, bo bardziej skupiał się na drodze i na tym, że było to cholernie niewygodne dla niego.


jude garrison
spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
Nie było trudno wyczuć, że atmosfera stała się nagle nieco przyciężkawa. A jeszcze nie tak dawno śmiali się i rozmawiali o głupotach i poważnych rzeczach, a przede wszystko dobrze się bawili. Pascal wyglądał tak dobrze, że trudno było od niego oderwać wzrok. Zupełnie inaczej niż na codzień. Uwielbiał każdą wersję Pascala, ale ta była całkiem dla niego nowa.
Teraz, gdy szedł obok niego taki piękny, chciał go złapać za rękę, ale obawiał się, że i tak by ją odtrącił. Powinni się po wyjściu z restauracji całować w jakimś zaułku i zastanawiać się, czy naprawdę chcieli jeszcze robić cokolwiek więcej, czy raczej wrócić do mieszkania Pascala. Powinni, ale zamiast tego szli obok siebie w ciszy, dopóki ta w końcu nie została przerwana przez Jude’a. Być może w niezbyt odpowiedni sposób. Widział, że Pascalowi nie spodobało się to, co zrobił, wiedział, gdzie był problem, nie musiał go nawet pytać, ale i tak nie chciał o tym rozmawiać. Liczył chyba, bardzo głupio i naiwnie, że wszystko rozejdzie się szybko po kościach, że Pascal się chwilę poboczy, a potem uśmiechnie się do niego ładnie parę razy, rzuci jakimś żartem i będzie po sprawie. Szybko jednak okazało się, że na to nie miał, co liczyć. Westchnął wiec jedynie w odpowiedzi na jego słowa i przystanął. Nie chciał o tym rozmawiać, dla niego nie było żadnego problemu, z którego mieliby robić wielkie halo.
– Jakie to ma znaczenie, kto zapłacił? To był miły wieczór. Naprawdę musimy o tym rozmawiać? – zapytał, wyglądając na bardziej znudzonego niż podirytowanego. Nie widział w tym większego problemu. Tak, zapłacił, bo dla niego pieniądze nie stanowiły problemu, nie odczułby tej kwoty, nawet po zostawieniu większego niż oczekiwany napiwku, więc to zrobił, po prostu zapłacił i nie sądził, że mogło okazać się to tak dużym problemem. Nie myślał co prawda zbyt długo o tym, jakie mogłoby to mieć konsekwencje i jak miałby sie poczuć Pascal na wieść o tym, że uregulował rachunek pod jego nieobecność. Po prostu to zrobił i chciał już tylko pójść do tego wesołego miasteczko, bawić się z nim dobrze dalej i później spędzić u niego przyjemną noc. Być może gdyby pomyślał trochę dłużej, to zdałby sobie z tego sprawę, ale nie pomyślał o tym, jak niekomfortowo mógłby czuć się z tym Pascal, bo po prostu nigdy w życiu nie był w podobnej sytuacji. Może nie było to wystarczające wytłumaczenie, ale jedyne, jakie miał.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
Świadomość, że on nie widział w tym problemu, uwierała go jeszcze mocniej. Bo wiedział, że nie zrobił tego, by poczuł się źle na tej randce, ale nie chciał, by czuł się w obowiązku traktować go w taki sposób i za niego płacić — bo Pascal przecież zawsze wypadał gorzej finansowo. Sprawiało to, że czuł się źle. Trochę jak utrzymanek, a trochę jak człowiek, który nie był w stanie zabrać chłopaka, który cholernie mu się podoba na kolację. I chciałby, żeby to zrozumiał, żeby nie traktował go w taki sposób, podkreślając, że pieniądze nie były problemem. Pewnie, dla kogoś, kto zawsze je posiadał, nie stanowiły one problemu — to oczywiste.
Zatrzymał się naprzeciwko niego. Wiedział, że to moment, w którym miłe spotkanie, przestaje takim być, a staje się trochę niewygodne. Musieli się z tym jednak zmierzyć, czego dowodem były słowa Jude’a. I to nie tak, że nie spodziewał się, że tak to widzi, ale jednak usłyszenie tego na głos, wzbudziło w nim nieprzyjemną irytację. Chyba w połowie na niego, a połowicznie na samego siebie, bo wiedział, że to zawsze będzie problem w nim, a on nie mógł sobie z nim poradzić inaczej.
— Jeśli mnie o to pytasz, to zdecydowanie musimy, Jude. Bo dla ciebie może nie ma to znaczenia, ale dla mnie ma cholernie duże — przyznał. Czuł się spięty i zdenerwowany, bo rozmowy o pieniądzach zawsze cholernie go stresowały. W domu ciągle słyszał o ich braku, co zawsze było ogłaszane w dość nerwowej atmosferze, więc gdy tylko ten temat wypłynął, Pascal od razu czuł się spięty. — Bo jak tak się zachowujesz, gdy szastasz pieniędzmi, bo nie musisz się nimi przejmować i wyręczasz mnie w płaceniu, gdy wcale nie powinieneś, to nie czuję się z tobą równy po prostu — wyjaśnił. Czuł się gorzej. Czuł się trochę tak, jakby Jude litościwie uznał, że Pascal na pewno nie był w stanie pokryć kosztów miłej kolacji, bo nie miał na to pieniędzy. Gdyby tak było, zaprosiłby go w inne miejsce. Dlatego nie chciał być wyręczany i traktowany w ten sposób.
I dopiero w tym momencie podniósł wzrok, by spojrzeć na Jude’a. Było mu cholernie źle z tym, że byli na pierwszej randce, a on już prowadził z nim stosunkowo trudną rozmowę, ale wiedział, że nie był w stanie tego przemilczeć, bo nie mogło się to powtarzać. Często będą gdzieś wychodzić, będą za coś płacić, a Pascal chciał, żeby traktował go jako kogoś równego sobie, kto mógł kupić coś chłopakowi, który mu się podoba i nie był z Judem tylko po to, by ten go utrzymywał.


jude garrison
spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
Nie chciał, by Pascal poczuł się źle czy niekomfortowo, oczywiście, że nie. Wcale też nie chodziło o to, by wyraźniej zaznaczyć jego pozycję w tej relacji. Nie, nie było w tym żadnych złych intencji, właściwie to same dobre. Wiedział, że gdyby Pascala nie było stać na posiłki w tej restauracji, to by jej nie wybierał. To nie tak, że spodziewał się, że odrzuci mu kartę przy płatności lub że przez to będzie musiał sobie odmówić czegoś później. Zrobił to jakoś automatycznie, bo tak, po prostu był do tego przyzwyczajony. To wydawało mu się po prostu jakieś naturalne i nie dopisywał sobie do tego niczego. Jasne, to Pascal go zaprosił, ale cóż, nie dało się oszukiwać, że nie było między nimi sporej nierówności finansowej i nie widział powodu, dla którego Pascal miałby płacić za jego posiłek, szczególnie że nie wybrał najtańszej pozycji w menu. Nie widział w tym nic złego niestety, ale tak było.
Zdecydowanie jednak nie chciał kłócić się na ich pierwszej randce. Póki ci można to było najwyżej nazwać spięciem lub poważną rozmową, ale nawet to było niewskazane. Mieli miło spędzić ze sobą czas, tak jak w restauracji, tak i w wesołym miasteczku, a już szczególnie później w mieszkaniu Pascala. A kto wie, może nawet gdzieś po drodze… Na pewno jednak nie chciał, by ich spotkanie przebiegało w ten sposób, bo było to zupełnie niepotrzebne i mogłoby się obyć bez tego. Oczywiście Pascal postępował bardzo dobrze, mówiąc od razu o tym, co mu się nie podobało, ale Jude trochę tego w ten sposób aktualnie nie postrzegał.
– O czym ty mówisz, Pascal? Jak szastam pieniędzmi? Po prostu zapłaciłem za naszą kolację i tyle. To nie tak, że kupiłem ci wakacje na Filipinach i nowy zegarek – stwierdził, wzruszając ramionami. Wydawało mu się, że miał trochę racji, skoro wcale nie było tak, że go obsypywał jakimiś niezwykle drogimi podarunkami i kupował mu wszystko, czego potrzebował, tak by faktycznie mógł się poczuć jak utrzymanek. Po prostu zapłacił za kolację… Na którą sam by go zaprosił, gdyby dał mu szansę, bo tak właśnie robił. I dlatego było to dla niego tak oczywiste, by zapłacić za kolację. W jakimś stopniu rozumiał Pascala, ale też nie do końca potrafił się na jego miejscu postawić, by jednak powiedzieć coś, co by go nie wkurzyło jednak bardziej. A wydawało się, że był na dobrej drodze, by nieco zaognić sytuację. I to niekoniecznie zdając sobie sprawę z tego, co samo w sobie chyba też mogło być dość uwierające.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
Doskonale wiedział, że nie robił tego kierowany jakimikolwiek złymi intencjami. Pewnie gdyby poszedł na randkę z kimś innym — z kimś, kto nie wychowywał się w skrajnej biedzie, nie byłoby takiego problemu. Żadna ze stron nie zwróciłaby na to uwagi, bo sytuacja naprostowałaby się pewnie stosunkowo szybko. Pascal chciałby być takim człowiekiem. Chciałby nie widzieć problemu w tym, że ktoś wydaje na niego pieniądze i nie dopisywać do tego od razu próby litowania się. Chciałby po prostu dobrze bawić się dalej na randce z Judem, skorzystać z okazji, że wyszli z restauracji, skraść mu kilka pocałunków i dopilnować, by była to najładniejsza, pierwsza randka, jaką mogli mieć. Ale nie umiał. Nie potrafił udawać, że mu to nie przeszkadza.
Chyba miał nadzieję, że obejdzie się bez większych sporów. Chciał przedstawić swój punkt widzenia, może się z nim rozliczyć, żeby poczuć się odrobinę lżej na duchu i po prostu zapomnieć o niewygodnych kwestiach nie tylko podczas tego spotkania, ale też podczas innych. Problem w tym, że Jude wydawał się zupełnie nie rozumieć jego stanowiska, a Pascalu zaczęła narastać frustracja.
— To nie ma znaczenia, Jude, czy to jedna kolacja, czy coś więcej — burknął. Próba wyjaśnienia tego była ciężka sama w sobie, a fakt, ze Jude przyjął taką postawę, sprawiał, że Pascal czuł się jeszcze gorzej. Był niechętny, zmęczony i jeszcze bardziej sfrustrowany tym, ze go nie rozumie. Co nie było niczym dziwnym — nigdy nie narzekał na brak pieniędzy, dlatego nie było to problemem. — Rzuciłeś mi ostatnio tysiaka za głupią naprawę, a teraz za mnie płacisz. Nie rozumiesz, że to sprawia, że czuję się żałośnie? Jakbyś litował się nade mną i nie traktował poważnie. Wiem, że pamiętasz mnie z tamtych czasów, gdy byłem całkowitym biedakiem, ale aktualnie sobie radzę, Jude. I jeśli zapraszam na kolację chłopaka, którego lubię, to chcę za niego zapłacić, nie chcę czuć się, jakby traktował mnie z góry — wyjaśnił. Może nie chciał brzmieć na tak urażonego i nie chciał wcale na niego naskakiwać, ale próba delikatnego dania mu do zrozumienia, że to dla Pascala niewygodne, nie przyniosła żadnych efektów. Dlatego dał ponieść się emocjom, sprawiając, że z każdym słowem czuł się gorzej. I nawet nie umiałby jednoznacznie wskazać, czy to wina tego, że znaleźli się w takim miejscu podczas swojej pierwszej randki, czy raczej przez to, że wszystko to, co powiedział Jude’owi, nawet jeśli w końcu wypowiedziane, to i tak bardzo mocno w nim siedziało?

jude garrison
spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
Nie litował się nad Pascalem, to w ogóle nie o to chodziło. Nie płacił za tę kolację, myśląc o tym, że gdyby tego nie zrobił, Rawlings bardzo by to odczuł finansowo. Sam wybrał restaurację (choć przeszło mu przez myśl, czy nie wybrał może nieco zbyt wyszukanej, a przez to bardziej kosztownej ze względu na Jude’a), więc można by było założyć, że jak najbardziej zdawał sobie sprawę z cen dań. Kiedy więc płacił, nie myślał wcale o tym, że na widok rachunku Pascal mógłby rozważać, czy na pewno wystarczy mu pieniędzy do końca miesiąca. Nie myślał, po prostu. Ani wtedy, ani tym bardziej teraz, skoro jego słowa w żadnym stopniu nie łagodziły sprawy.
Obserwował go z lekko ściągniętymi brwiami, gdy mówił mu to wszystko. Był nieco zaskoczony tym, jak wybuchł. Nie myślał wcześniej o tym, ani trochę. Najwidoczniej jednak zaczęło się jeszcze przed kolacją, gdy zostawił mu na stoliku w warsztacie te pieniądze, a tak naprawdę to jakieś jedenaście lat temu pewnie. Nie wiedział trochę, co powiedzieć ani w jaki sposób, by jednak udało im się to, jak najszybciej rozwiązać i nie kłócić się na ich pierwszej randce. Póki co była to jedynie nieszczególnie przyjemna wymiana zdań, ale nie chciał, by przerodziła się w coś gorszego. To była ich pierwsza randka; mieli się dobrze bawić, kłótnie zdecydowanie nie były przewidziane.
– Nie lituję się nad tobą, Pascal, i nie traktuję cię z góry, okej? Rzuciłem tysiaka, bo wydawało mi się, że to odpowiednia kwota i za naprawę, i za to, że zrobiłeś mi to od ręki, a nie chciałem tam z tobą dłużej stać i rozmawiać o tym, ile powinienem zapłacić. Dobrze wiesz, jaka była sytuacja. I nie chcę, żebyś przez to wszystko czuł się źle – wyrzucił z siebie jak najbardziej łagodnie potrafił i nieco zmniejszył dystans pomiędzy nimi, kładąc mu ręce na karku i delikatnie kciukami muskając jego policzki. – Zakładam, że to nie jest nasza ostatnia randka, więc na następnej ty zapłacisz, okej? A teraz możesz dla mnie wygrać jakąś maskotkę – dodał jeszcze, delikatnie się przy tym uśmiechając. Naprawdę miał nadzieję na to, że uda im się to szybko załagodzić i przejść do znacznie przyjemniejszej części, bo jednak była to ich pierwsza randka, pierwsza kiedykolwiek, nawet jeśli znali się od jedenastu lat, a związali się ze sobą dwa lata później. Powinna wyglądać zupełnie inaczej. – Mówiłem ci już, jak zajebiście dobrze wyglądasz? – zapytał jeszcze, by go bardziej udobruchać. Mówił mu to pewnie przynajmniej parę razy, ale nie szkodziło powtórzyć.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
Nie chciał się kłócić z nim wcale. Najchętniej nie poruszałby tematu pieniędzy i jakoś to w sobie zdusił, byleby tylko uniknąć z nim konfliktu — tym bardziej na pierwszej randce. Wiedział jednak, że bez mówienia o tym, co go gryzie, problem się trochę nawarstwi i sprawi, że prędzej, czy później, to się nawarstwi i wtedy stanie się naprawdę paskudnym problemem. Czuł się jednak paskudnie, gdy to wyciągał i mierzył się z kompleksami przed Judem, a fakt, że na razie zdawał się nie rozumieć problemu, wcale mu nie pomagał.
Przyglądał mu się uważnie, z nadzieją, że zrozumie, to jak podłe było to uczucie. Może i nie znał tego z własnego przykładu, dorastając w dość uprzywilejowanej rodzinie, ale wierzył, że będzie umiał sobie to przełożyć. Musiał, bo wiedział, że jeśli Jude zbagatelizuje to, jak ważny był to temat dla Pascala, wtedy będzie im ciężko cokolwiek zbudować.
— Mam te pieniądze, Jude. Chcę ci oddać nadwyżkę, ale wcześniej nie miałem okazji — przyznał, bo powinien wiedzieć, że to coś, co też musieli rozwiązać. Nie było dobrego momentu, by to zrobić wcześniej, ale teraz, skoro już to wyciągnął i przyznał, że Jude dośc mocno przesadził, chciał mu dać znać, że trzymał te jego pieniądze w kopercie i bardzo potrzebował, by wróciły one do Garrisona. Zerknął na niego, czując przyjemne ciepło, gdy znalazł się bliżej. Chciał wierzyć, że rozumie, że to zawsze będzie trudny temat dla niego i że znajdą jakoś sposób, by sobie z tym poradzić lepiej następnym razem.
— Dobrze, mogę się na to zgodzić — przyznał, uśmiechając się lekko. Miał wrażenie, że ten ciężar, który się pojawił, nie do końca zelżał, ale starał się o tym nie myśleć, gdy wyciągnął rękę, by objąć go w pasie. Niby znajdowali się na ulicy, ale wystarczająco rzadko uczęszczanej, by nie czuł się źle z tymi drobnymi czułościami. — Niby tak, ale możesz mi to powtórzyć jeszcze kilka razy, skoro starałem się dla ciebie — przyznał, nie kryjąc tego wcale, że chciał wyglądać tak dobrze, by uwierzył, że naprawdę zasługiwał na kogoś takiego, jak Jude. On przyciągał wszystkie spojrzenia — bez względu na to, gdzie był, Pascal robił raczej za tło.
— Dzięki — mruknął jeszcze, bo naprawdę doceniał, że się starał. Nie tylko w tej kłótni, ale także teraz, by jednak uratować im randkę, dlatego posłał mu jeszcze jeden uśmiech, zanim nachylił się, by go pocałować. Dość subtelnie i niewinnie póki co.

jude garrison
spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
Może nadal nie było to coś, co rozumiał tak całkiem, ale nie zamierzał tego przeciągać. Jeśli Pascal czuł się z tym źle, to nie zamierzał przecież próbować mu wmówić, że nie było powodu do tego. Najwidoczniej był, a Jude nie zamierzał tego ignorować i nie przejmować się tym jakkolwiek. Może sobie to nawet później na spokojnie przemyśli, ale aktualnie chciał już tylko maksymalnie załagodzić sytuację i zakończyć tę niekomfortową rozmowę. Nie chciał, by ich pierwsza randka kojarzyła im się przede wszystkim z pierwszym spięciem, od kiedy postanowili spróbować ze sobą jeszcze raz.
– Okej, jasne, oddasz mi po prostu resztę – zgodził się, choć te pieniądze, które miałby mu oddać były dla niego aktualnie najmniej istotne. Mógłby mu powiedzieć, że nie musiał ich oddawać, bo były nie tylko za usługę, ale też za to, że zrobił mu to od ręki i został po godzinach, by mu to naprawić. I na tamtym etapie, gdy Pascal potraktował go dość chłodno, nie widział powodu, by cena ustalana była jakkolwiek po znajomości. Rzucił tyle, ile wydawało się właściwe i odjechał, nie chcąc przebywać w warsztacie dłużej, niż było to potrzebne. A teraz, ta reszta nie miała dla niego szczególnego znaczenia, ale jeśli Pascal potrzebował je oddać, to nie zamierzał się z nim teraz o to spierać.
– Wspaniale – podsumował jedynie, głaszcząc go delikatnie kciukiem po policzku, gdy dłonie pozostałe palce już sobie zaplątywał w jego włosach. Bardzo starał się o to, by atmosfera jednak wróciła, bo byli ze sobą na randce i nie powinni myśleć teraz o tak przyziemnej sprawie, jak pieniądze. Być może miało to jeszcze wypłynąć w przyszłości, ale obecnie był to temat, który był im zupełnie niepotrzebni, bo milej było skupić się na sobie nawzajem. – Cholernie seksownie – ciągnął temat, delikatnie kciukiem przejeżdżając po linii jego szczęki, by w końcu odbić do jego ust. Właśnie tak powinna wyglądać ich randka, powinni mieć problem z oderwaniem od siebie oczu i rąk. Nawet jeśli ten przerywnik nieco ich z tego nastroju wybił, to zamierzał mu właśnie przypomnieć, że byli ze sobą na randce, że było bardzo miło i przyjemnie, i że mieli przed sobą jeszcze przynajmniej kilkanaście…
Uśmiechnął się jeszcze delikatnie, zanim Pascal go nie pocałował. Oddał pocałunek równie subtelnie, choć może odrobinę mniej niewinnie. Nie zamierzał obściskiwać się z nim na ulicy, ale chciał, by ten pocałunek znacznie poprawił ich obecne nastroje i całkiem wymazał to małe spięcie sprzed paru chwil. Miał nadzieję, że to się udało, bo on obecnie myślał już tylko o tym, jak przyjemnie było go całować. O niczym więcej.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
Poczuł lekką ulgę na te słowa, uznając, że może faktycznie temat można było już zamknąć. Może i żałował, że odbił się trochę nieładnie na ich pierwszej randce, ale jednocześnie poczuł ulgę na myśl, że pozbędzie się tez przy okazji tej ciążącej mu nad głową koperty. Wiedział, że podchodził do tematu pieniędzy trochę zbyt drażliwie, ale starał się jakoś sobie z tym poradzić. Miał nadzieję, że Jude mu to ułatwi, by więcej nie musiał posądzać go o patrzenie na niego z góry. Bo nie chciał być takim człowiekiem też. I naprawdę cholernie liczył na to, że po prostu ta relacja im wypali, bo za bardzo mu na nim zależało, by mógł wziąć pod uwagę coś innego.
Potrafił rozproszyć jego uwagę, sprawiając, że ledwie chwilę później, Pascal już nie pamiętał o tym, jak poczuł się na chwilę przed wyjściem z restauracji. Niby nie robił nic takiego — po prostu przyglądał mu się, komplementował i tak subtelnie badał jego szczękę palcami, ale samo to wystarczyło, by mógł myśleć już tylko o nim.
— Nie tylko ja — wtrącił jeszcze, na potwierdzenie swoich słów, przesuwając lekko palcami po odkrytej skórze na jego torsie. Może i nie był to najzgrabniejszy komplement, ale tych i tak powiedział mu już kilka, gdy tylko go zobaczył i doda jeszcze parę następnych później — teraz jedynie skorzystał z okazji, by się podczepić pod jego słowa, zanim go pocałował. Przysunął się trochę bliżej, bo chociaż był to stosunkowo subtelny pocałunek, to i tak chciał znaleźć się możliwie najbliżej, przesuwając tą ręką, którą wcześniej obejmował go w talii, po jego plecach. Odsunął się jednak, jego zdaniem odrobinę za szybko, ale potrzebował sprowadzić się na ziemię, przypominając sobie, ze nie tylko znajdowali się na ulicy, ale mieli też inne plany. Pocałunki i bardzo śmiałe badanie rękami jego ciała to coś, co powinni zostawić sobie na potem — tym bardziej że przecież na pewno nie planował pozostawać taki niewinny tego wieczora, skoro wreszcie odzyskał pełnię sił po chorobie.
— Jeśli mamy dotrzeć do wesołego miasteczka i mam ci wygrać pluszaka, to powinniśmy iść, a ty nie powinieneś mnie już tak całować — przyznał rozbawiony i jeszcze nachylił się raz, by musnąć jego usta niewinnie. Potem już zwiększył dystans, sięgnął po jego dłoń i — koro byli na randce — pozwolił sobie spleść ich palce razem. Bo tak powinni zachowywać się po wyjściu z restauracji, skoro byli na tak długo wyczekiwanej randce. Początek więc może nieco kulał, ale planował to naprawić.

jude garrison
spiker radiowy
lorne bay radio
190 cm
27 yo
Awatar użytkownika
about me
I could be the world to you, the missing piece, that extra sentimental kind of chemistry
Awatar użytkownika
Dla niego temat był już zakończony, nie widział powodu, by go kontynuować. Nie obchodziły go te pieniądze z koperty i zamierzał o nich szybko zapomnieć, bo naprawdę miał teraz inne tematy, wokół których mogły krążyć jego myśli. Tym bardziej, że on wyglądał tak dobrze, a ten wieczór do pewnego momentu tak miły, że trudno było zbyt długo skupiać się na czymkolwiek innym. Może innym razem, ale jeszcze nie teraz. Nie chciał przecież, by ich pierwsza randka kojarzyła im się ze sprzeczką o pieniądze. Mogłaby im się kojarzyć ze znacznie przyjemniejszymi rzeczami i mimo tego lekkiego spięcia, zamierzał się o to postarać.
Pascal zresztą też bardzo skutecznie odwracał jego uwagę, gdy całował go coraz pewniej i coraz śmielej zaglądał pod jego kamizelkę, przesuwając palcami po jego odkrytej skórze. Przy każdym tym dotyku, ruchu, przechodziły go dreszcze. On swoje dłonie przeniósł na dół jego pleców, powoli schodząc coraz niżej. Łatwo było na te parę chwil zapomnieć o tym, że znajdowali się na ulicy i powoli ich pocałunek i wszystko, co wokół niego, wydawał się całkiem nieprzeznaczony dla widoku przypadkowych przechodniów. Trudno jednak było się od niego oderwać, bo po tym nieszczególnie przyjemnym przerywniku, chciał sobie nieco odbić. W końcu jednak, choć bardzo niechętnie, oderwali się od siebie. I bardzo dobrze, bo jeszcze chwila i mógłby faktycznie stwierdzić, że jednak powinni wracać do samochodu, a przecież przyjechali już specjalnie do Port Douglas, Pascal wymyślił im taką miłą randkę i nie zamierzał znów czegokolwiek narzucać i zmieniać.
– Zdecydowanie, chodźmy – stwierdził, choć nagle wydawał się jak wyrwany z jakiegoś transu. Musiał się ogarnąć… Złapał za jego dłoń, czując jak kąciki jego ust same uniosły się do góry, jakby bez jego udziału. Był to tak zwykły i normalny gest, ale też niesamowicie miły i uroczy. I z takimi splecionymi dłońmi ruszyli w końcu do wesołego miasteczka już w zdecydowanie lepszych humorach niż po wyjściu z restauracji. Czy cokolwiek się wydarzyło? Już nie pamiętał. Pascal sprawił, że wszystko to się całkiem wymazało i już parę chwil później całkiem zapomniał o tym, że przez chwilę atmosfera między nimi stała się nieco przyciężka i mieli małe spięcie, które miało być jedynie wstępem do dalszych nieporozumień. Ale trudno było się spodziewać, że wszystko będzie wciąż takie, jak na samym początku. – Chyba że chcesz już wrócić? – zapytał tak dla pewności. Nie dało się ukryć, że było mu aktualnie dość gorąco i to nie ze względu na temperaturę.

pascal rawlings
mechanik samochodowy
LORNE BAY MECHANIC
176 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you, with your wide-eyed grin, is all I can see when I think of that time. promises spoken, all coming back as lies. but you, with your soft, sweet kiss, is all I miss in the back of my mind
Awatar użytkownika
Ulica nie była odpowiednim miejscem na to, z czego doskonale zdawał sobie sprawę, ale całowanie go było tak przyjemne i tak bardzo na miejscu, skoro byli na randce, że wcale nie przejmował się logiką. Miał w głowie jedynie to, że bardzo chętnie ściągnąłby z niego ubrania, które tego wieczora miał na sobie. Jakieś ostatnie wspomnienie rozsądku, zasugerowało mu jednak, że było to coś, na co i tak przyjdzie czas. W końcu wrócą do Lorne Bay i będą mieli czas tylko dla siebie. A chociaż spędzanie z nim czasu w łóżku stanowiło jego ulubioną formę rozrywki, to miło było też zabrać go w miejsca, w których odczuwał przyjemną dumę na myśl, że to była jego r a n d k a.
Chciał też bardzo mocno pozbyć się tej nieprzyjemnej ciężkości z żołądka, która nie wyparowała w pełni. Nie chciał, by rzuciło się to cieniem na ich randkę, skoro go przeprosił, dlatego planował skupić się już na tym, by spędzić z nim możliwie najmilszy wieczór.
— Nie, chodźmy, obiecałem ci maskotkę — przypomniał mu, jakby co najmniej naprawdę obawiał się, że jeśli Jude jej tego wieczora od niego nie otrzyma, będzie miał mu to za złe. Nie miał pojęcia, skąd w nim tyle silnej woli, skoro Garrison dawał mu opcję, która była o stokroć przyjemniejsza i bardziej przekonująca. Chciał jednak chodzić z nim na randki — takie prawdziwe i miłe. Zaszyć w łóżku mogą się innego dnia tak naprawdę. — Możemy pokręcić się chwilę, a później wrócić do Lorne Bay, do mnie. Wiem, że to teoretycznie pierwsza randka, ale mam nadzieję, że zostanie u mnie na noc, wchodzi w grę i nie zastawisz się zasadami — powiedział. Co najmniej tak, jakby odrzucenie tej propozycji faktycznie pasowało do Jude’a. Przed oczami pojawiła im się w końcu brata, sygnalizująca wejście do wesołego miasteczka, więc uśmiechnął się podekscytowany — trochę jak dziecko. Nawet jeśli zdecydowanie nie była to atrakcja, na którą ktokolwiek zabierał gówniarskiego Pascala.
— No, ewentualnie możemy potem jadąc do Lorne Bay, zrobić sobie przystanek — rzucił trochę bezczelnie i trochę prowokacyjnie, korzystając z tego, że ustawili się w kolejce po bilety. Powiedział mu to na ucho, korzystając z tego, że był obok i prawie niezauważalnie musnął jeszcze jego policzek ustami, bo trochę się z nim droczył i trochę testował jego cierpliwość. Co było bezczelne z jego strony może trochę, ale nie było mu wcale wstyd. Po prostu po tych słowach znowu skierował wzrok na kolejkę, ściskając przy okazji nieco mocniej jego rękę, by mu nie zginął gdzieś w tłumie. Co najmniej, jakby mógł się kiedykolwiek w jakiś wtopić.

jude garrison
ODPOWIEDZ