nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
006.

Gianna nie spodziewała się, że doczeka się momentu, w którym Jordan zawita w końcu do Lorne Bay. Byli umówieni, że przyjedzie na weekend, ale jakoś nie trzymała się tej myśli. Spodziewała się dokładnie tego samego co zawsze - zadzwoni do niej w ostatniej chwili z jakąś wymówką, dotyczącą oczywiście pracy i tyle. Ona albo przyjedzie do niego, albo sobie odpuści i spędzi sama weekend w domu. Pierwszy raz nie prosiła, nie kłóciła się, po prostu przyjęła to do wiadomości. Ostatnie czasy nie naciskała też na jego przyjazd i widocznie to wystarczyło. Albo może czuł się źle, że to z w towarzystwie June'a, a nie jego wybierała tort. Nie bardzo wiedziała co było powodem jego obecności tutaj, ale był. Spędził z nią nawet cały dzień, zanim wyciągnął laptopa i zaczął wykonywać jakieś milion telefonów. Niby powinna się cieszyć, że tu był, że dał jej coś więcej w końcu, coś o co go prosiła od dłuższego czasu, ale wcale nie czuła satysfakcji z tego powodu. To nadal nie było to co chciała. Nadal nie czuła nawet w połowie tego co przy kimś innym.
Jego telefon akurat leżał obok, więc jakoś tak odruchowo spojrzała na ekran widząc od razu, że to wiadomość od June'a. Zapytała Jordana czy może przeczytać na co się zgodził, a jej treść sprawiła, że zerwała się na równe nogi. Była gotowa w tym momencie wyjść z domu, ale to przecież nie do niej była skierowana ta prośba. O ile jej narzeczony był dobrym przyjacielem, bo serio się zmartwił, tak nic nie było ważniejsze, niż praca. Widziała na jego twarzy, jak walczył, więc zaproponowała, że ona pojedzie po June'a. Żaden problem przecież - a tak serio to będzie spokojniejsza, jak zobaczy na własne oczy, że nic mu nie jest. Skoro wiedziała, że dostał po gębie to chwyciła jeszcze apteczkę i pojechała pod wyznaczone przez niego miejsce.
Nie zajęło jej to długo na szczęście, dostrzegła go też od razu, jeszcze zanim zatrzymała samochód. Pewnie w miejscu, w którym nie powinna, ale zupełnie nie miało to znaczenia teraz. Wysiadła starając się być opanowana na maksa, natomiast jej spojrzenie zdradzało, że daleko jej do takiego stanu - O cholera - mruknęła widząc jak się prezentuje jego twarz podchodząc do niego bliżej. Niewiele myśląc ułożyła jedną dłoń na ramieniu, a drugą na jego podbródku, żeby móc mu się przyjrzeć lepiej - Wzięłam apteczkę, chyba że potrzebujesz jechać do szpitala - spojrzała na niego pytająco. Może uderzył głową albo coś, nie miała pojęcia co tu się stało. Znaczy oprócz tego co przeczytała w sms'ie nieprzeznaczonym dla jej oczu.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
005.

June był królem gównianych decyzji — nawet jeśli tego wieczora wyjątkowo nie chodziło o fakt, że polubił trochę za bardzo (szczególnie w nagiej wersji) narzeczoną przyjaciela. Chwilowo Gianna trzymała się od niego na rozsądny dystans, więc można by pomyśleć, że jego życie jakoś się uporządkuje, ale skąd. Bo przecież nie byłby sobą, gdyby nie ściągał na siebie kłopotów, podejmując gówniane i zupełnie nieprzemyślane decyzje.
I to właśnie jedna z takich decyzji zaprowadziła June’a w miejsce, w którym się aktualnie znajdował. Niby pamiętał o długu, jaki posiadał u Patricka, ale nie przejmował się ponaglającymi smsami. Wychodził z założenia, że kiedyś mu ten hajs po prostu odda — w dogodnym dla siebie terminie. Ignorowanie tych wiadomości było o tyle łatwe, że ich drogi jakoś się mijały, więc nie bardzo stresowała go myśl, że dwukrotnie większy od niego facet, mający do pomocy podobnego kumpla, trochę się na niego frustrował.
Gdyby wiedział, że tego dnia będzie w barze, w którym przesiadywał June, na pewno ulotniłby się zdecydowanie szybciej. Dzięki temu nie dostałby w gębę. I chociaż trochę próbował się bronić (bez ataku, bo zakładał, że wtedy ucierpiałby jeszcze mocniej pewnie), to na niewiele się zdało. Gębę miał obitą wystarczająco, by straszył nią przez kilka kolejnych dni. Rozwalona brew piekła cholernie, podobnie jak pęknięta warga, a nos pozwalał przypuszczać, że powinien udać się nie do swojego domu, a szpitala. Napisał jednak smsa Jordanowi, licząc, że odbierze go i zawiezie do Tingree. Wiedział przecież, że wyjątkowo był w miasteczku, więc liczył, że się odwdzięczy za fakt, że tak ładnie zabawiał (hehe) jego przyszłą żonę podczas wyboru tortu. Nie wziął zupełnie pod uwagę, że Gia może dostrzec tę wiadomość, dowiadując się o jego rozkwaszonej gębie. Wyjątkowo nie myślał o niej, bo nie chciałby jej nawet tego wieczora, gdy był w takim stanie, oglądać.
Poczuł ulgę, gdy zobaczył znajomy samochód, ale równie szybko, co się pojawiła, zniknęła. Próbował ściągnąć brwi, ale bardzo szybko tego pożałował.
— Co ty tu robisz? Gdzie Jordan? — zapytał, bo jej obecność wyjątkowo nie była mu na rękę. Nie chciał apteczki, ani tłumaczenia, czemu dostał w gębę. Jordan wiedziałby po kilku słowach wyjaśnienia. — Nie, nie chcę do szpitala, ani apteczki, tylko do domu — rzucił jedynie, bo przecież nie było sensu odsyłać ją z kwitkiem, skoro już przyjechała. Liczył więc, że po prostu podrzuci go do Tingaree i nie będzie szczególnie zainteresowana jego losem, bo na samą myś czuł się spięty.


gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
Nie wkładała jakoś dużo energii w to, żeby go unikać, natomiast było to aktywne działanie podjęte z jej strony. Tamto spotkanie uświadomiło jej, że nie ma nic po środku z nim. Mogła jedynie trzymać się na dystans albo rozkładać przed nim nogi, a że nie zmieniła zdania na temat ślubu z Jordanem to była tylko jedna opcja. Nie mogła funkcjonować tak, jak to było podczas drogi powrotnej do Lorne Bay. Rozmowy ograniczali do minimum, niby było okej, niby miło, ale za bardzo nie rozmawiali, a Gia uważała na każde słowo. Mogła się bezwstydnie ukryć za tym, że musiała się skupić, bo prowadzi, chociaż normalnie należała do tych ludzi, którzy im głośniej słuchali muzyki w trakcie jazdy tym lepiej im szło. A śpiewanie było obowiązkowe w sumie, także zupełnie do niej niepodobne, ale dystans.
Gdyby nie ten sms to utrzymałaby swoje statystyki najdłuższego niewidzenia go. Czy to znaczyło, że o nim nie myślała? No nie. Niestety to tak nie działało, chociaż Gianna bardzo by chciała. Nadal regularnie pojawiał się w jej głowie, co prawda nie tak często, jak w ostatnim czasie, ale było sporo rzeczy, które sprawiały, że jej myśli biegły w jego kierunku. A Jordan nie pomagał, bo za często o nim mówił. Byłoby to miłe nawet, że ma kogoś takiego bliskiego w życiu, kto nie jest rodziną, jednak patrząc na okoliczności to sprawiało tylko, że czuła się podle.
- W domu, wisi na telefonie z jakimiś ludźmi z pracy - rzuciła trochę od niechcenia, bo akurat w tym momencie nie było to istotne wcale. Przynajmniej nie dla niej. Jasne, logiczne było, że wolałby, żeby on tu był, ale utkną z nią. Kiwnęła głową na jego słowa, chociaż wcale nie pakowała się od razu do auta, żeby to zrobić. Skoro był jednym z zachowujących się w ten sposób to to akceptowała, jednak nie zamierzała się do tego stosować - Niezły pomysł, ale z taką gębą nie wsiądziesz do mojego auta - powiedziała tonem, który raczej sprzeciwu nie znosił, dorzuciła jeszcze do tego swoją stanowczą bitch face i June powinien się jej bać bardziej, niż tego kto mu tak twarz urządził - Siadaj - poinstruowała go wskazując na maskę samochodu, bo musiał żeby byli na tym samym poziomie i żeby mu mogła trochę opatrzeć twarz. Szybko wyjęła apteczkę, którą zabrała z domu, żeby jej przypadkiem June nie zwiał, skoro taki zbuntowany dzisiaj był - Co się stało? - zapytała, jak się przed nim zatrzymała, bardzo spokojnie. Nie musiał jej niby nic mówić, ale to wcale nie znaczyło, że nie zamierzała go pytać. I nie chodziło o żadną głupią ciekawość czy coś. Po prostu się m a r t w i ł a.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
W gruncie rzeczy wiedział, że to rozsądniejsza decyzja. Potrzebował trochę skupić się na czymś innym, poderwać jakąś inną kobietę i przepchnąć swoje myśli z osoby Gianny, na kogoś innego. Gdyby to nie był Jordan, wtedy pewnie bezwstydnie wpychałby się w ten związek, pozwalając sobie na przekroczenie granic. Nie mógł tego jednak robić, będąc jednocześnie człowiekiem, który wspierał go w życiowych decyzjach, szykując się do tego, by pełnić rolę świadka na ich ślubie. Było to cholernie gówniane zagranie.
I ten jeden raz nie chciał jej widzieć. Wolał Jordana, bo wiedział, że będzie zadawał mniej pytań. Nie chciał tłumaczyć się Giannie, czemu dostał w gębę — a jakoś nie potrafił uwierzyć w to, że przyjechała tutaj tylko opatrzyć jego twarz, a później podrzucić go do Tingaree bez słowa. Wiedział, że by trochę zbyt zdenerwowany na trzeźwy osąd i może nawet wziął pod uwagę, że powinien zaczerpnąć trzy głębsze wdechy, by nie zachowywać się jak buc, ale nie potrafił. Cała ta sytuacja i jej niespodziewana obecność dość mocno utrudniały mu zachowanie się w porządku.
— I wysłał ciebie? — zapytał, mając ochotę zadzwonić do niego, by dać mu znać, że to cholernie niewygodne, skoro prosił, by to on tu przyjechał. Jeśli nie miał czasu, wystarczyło dać mu znać, nie czekałby na niego żałośnie. I to po to, by pojawiła się jednak Gianna. Jakaś część Jun’a, chciała uprzeć się, że jeśli tak, to wcale nie musiał jechać z nią tym autem. Rozsądek jednak podpowiadał mu, że potrzebował, by ktoś zajął się jego gębą. A skoro miała apteczkę, to głupio byłoby nie skorzystać. Dlatego usiadł na masce samochodu, tak jak prosiła i po prostu milczał, nie zamierzając omawiać z nią niczego dziś. Mogli siedzieć w ciszy, tak jak podczas wspólnego powrotu z Cairns. Powinno być jej to na rękę swoją drogą, w końcu tak skutecznie próbowała go ignorować.
— Nie planuję z tobą o tym rozmawiać, Gianna. Po prostu potrzebuję podwózki, nic więcej — wyjaśnił, bo nie zamierzał przyznawać się jej, że był zadłużony u gościa, którego cierpliwość się skończyła. Potrzebował trochę pieniędzy, by go spłacić i więcej nie ryzykować swoją gębą, którą całkiem lubił. Nie musiała się nim przejmować w żadnym razie, bo był dużym chłopcem, który po prostu nie miał się jak dostać tego dnia do Tingaree i sądził, bardzo naiwnie, że kumpel go uratuje. Zamiast tego, wiecznie zapracowany Jordan, wysłał swoją narzeczoną — nie wiedząc nawet jak kurewsko niewygodne było to aktualnie dla June’a.


gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
Żaden z nich w sumie nie zasługiwało na order ani dobrego człowieka, ani dobrej narzeczonej, ani dobrego kumpla, chociaż to ostatnie jak już to najbardziej, skoro przed kuszeniem jej powstrzymywało go tylko to, że kolegował się z Jordanem. Może i dobrze skoro tak, bo jak wiadomo, Gia średnio sobie radziła z panowaniem nad sobą, jak była w jego towarzystwie. Czy to kwestia tego, że nie umiała, czy że nie do końca chciała to ciężko powiedzieć na tą chwilę, ale nogi jakoś tak same jej się rozkładały jak go widziała. Chociaż teraz to bardziej chciała go przytulić, położyć do łózka i się nim zając bardzo niewinnie, jak patrzyła na jego gębę.
Może nie powinna tych słów w ten sposób tak odbierać, ale poczuła się trochę gównianie. Jasne, nie była jego kumplem, jednak przyjechała tutaj, żeby mu pomóc, więc miło byłoby jakby okazał jej jakąś wdzięczność, a nie się krzywił na jej widok. Potraktowała go więc średnio przyjemnym spojrzeniem, którego jeszcze nie miał okazji oglądać w swoim kierunku. Widział go natomiast, kiedy powiedział jej ostatnio, że Jordan nawalił, także Juniper Williams został pierwszy raz w życiu potraktowany jej bitch face'm - Sama zaproponowałam, że przyjadę, żebyś mógł wrócić do domu - powiedziała zgodnie z prawdą - Miło, że doceniasz - dodała jeszcze sarkastycznie, żeby nie było wątpliwości co do tego, że jej się ta reakcja raczej nie podobała. Jakby były wątpliwości.
- Okej - rzuciła, ale nie brzmiało to wcale, jakby się zgodziła na to, żeby się zamknąć i go zawieźć do domu. Zupełnie nie - Łapy mi możesz pchać w majtki, ale gadać ze mną już nie. Kumam - nie kumała jak coś, natomiast wytknąć mu musiała, że to trochę głupie z jego strony. Dzisiaj był chyba dzień, kiedy dokładnie tak się zachowywał po prostu i obydwoje musieli z tym żyć. Gia oczywiście robiła dobrą minę do złej gry, bo bardziej niż wkurwiona to była dotknięta tym, że ją tak odsuwa, gdzie ona się nim przejmowała mega. Za późno już na to, żeby było inaczej. Nie wiedziała, w którym momencie to się stało dokładnie, ale na pewno nie był typem, z którym miała dwa skoki w bok.
Skoro miała się nie odzywać to nie ostrzegła go wcale, zanim przyłożyła do jego rozciętego łuku brwiowego gazik nasączony alkoholem, więc zapiekło go z zaskoczenia zapewne - Wiesz, że możesz mieć złamany nos? - zapytała starając się brzmieć obojętnie, jakby mu mówiła, że jest ciemno po prostu.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
Właście tego nie potrzebował. Świadomość, że go pożądała, niezmiennie mu się podobała i dość mocno łechtała jego ego, ale myśl, że było jej go ż a l, bardzo go uwierała. Niby nie był jednym z tych samców alfa, którzy uważali, że kobiety nie mogą widzieć twojej słabości, ale w dziwny sposób chciał, żeby myślała o nim tylko, jak o luzaku. Zabawnym przyjacielu jej narzeczonego, który zagwarantował jej zajebisty seks i całkiem go przez to lubiła. Nie chciał być żałosnym typem, dostającym po gębie, bo mimo trzydziestki zbliżającej się wielkimi krokami, wciąż żył pod kreską. Czy to źle, że trochę chciał jej zaimponować? Pewnie tak, skoro łączyła ich całkowicie neutralna znajomość aktualnie.
Chciał przede wszystkim trochę spokoju. Dostał zamiast tego Giannę, która nie dość, że go unikała, to jeszcze on starał się unikać jej. Było więc to combo, które trochę jednak nie było mu na rękę. I może nie zasłużyła na to, by zachowywał się względem niej w ten sposób, skoro i tak przyjechała — w przeciwieństwie do swojego narzeczonego — ale jeszcze o tym nie myślał. Przemilczał jej słowa, bo chociaż miała rację, to zwyczajnie June liczył przede wszystkim na święty spokój, a to nie szło z nią w parze akurat.
— Nie wpycham ci łap w majtki, Gianna. Mówisz, jakbym kurwa robił coś wbrew twojej woli — oburzył się, przypominając jej, że jednak była to decyzja ich wspólna i nie przekraczał w żadnym momencie żadnych granic. Wiedział, że było to bezsensowne przyczepienie się do tego, co mówiła, ale nie kontrolował tego w pełni. Zmierzył ją jeszcze spojrzeniem niechętnie. Może lepiej byłoby, gdyby jedna zostawiła go tutaj? Wezwałby taksówkę i liczył, że ten, kto go odbierze, nie zrezygnuje z kursu w obawie, że zakrwawi mu całe auto.
— Unikasz mnie i tak, sama mówiłaś, że raczej nie będziemy kumplami, więc co cię obchodzi, czemu dostałem w mordę? Nie potrzebuję twojej litości — wyjaśnił od razu, trochę drażliwie. Zignorował tekst o złamanym nosie. Brał pod uwagę, że faktycznie dostał na tyle mocno, ale nie przejmował się tym. Zasyczał za to lekko, gdy poczuł pieczenie tuż nad okiem, bo jakoś przez to, że skupił się na ostrej wymienia zdań, nie zarejestrował faktu, że mu coś zamierza przyłożyć do twarzy. — Po prostu odpuść i nie lituj się nade mną — poprosił już spokojniej nieco. Może czas na opamiętanie się i przypomnienie sobie, że wcale nie chciał jej aż tak perfidnie odtrącać, bo w gruncie rzeczy bardzo ją lubił?

gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
Jasne, byłoby to wygodniejsze zdecydowanie, ale patrząc na to, że ich życia jakoś się ze sobą przeplatały, że mieli wspólnych znajomych przez Jordana, a Gia chciała poznać jego przyjaciół to dowie się o nim więcej. Prędzej czy później będzie wiedziała to wszystko od ludzi, wraz z ich zdaniem na jego temat. Wolałaby mieć swoje do tego momentu, ale to zależało tylko od niego.
- Przekręcasz to co powiedziałam - wytknęła mu ze spokojem, aż zbyt dużym spokojem, jak na to co czuła w środku i na to jak on zareagował. Obydwoje wiedzieli dobrze, że nie o to jej chodziło, nawet nic takiego nie sugerowała, więc nic więcej nie powiedziała na ten temat. Nie miała się z czego tłumaczyć, więc nie zamierzała.
Nie mogła temu zaprzeczyć, bo tak przecież było. Unikała go, w dodatku bardzo dobrze, przez co obudziła się w niej nadzieja, że może całe to pożądanie ustało. Będzie to tylko miłe wspomnienie, które umrze z czasem, z ograniczeniem kontaktu. Pomyśli o tym tylko czasem, jak go gdzieś przez przypadek spotka i tyle. Jakby mogła nad tym panować to dokładnie tak by chciała. Nie zamierzała się z nim tu wykłócać, bo Gia wcale nie była awanturnicą. Była sarkastyczna, złośliwa i potrafiła wydrzeć gębę, jak ktoś faktycznie ją doprowadził do takiego stanu, ale zdarzało się to rzadko bardzo. Częściej się wycofywała, odpuszczała, nosiła w sobie to niezadowolenie i chowała urazę. Wręcz ją pielęgnowała, aż urosła do jakichś ogromnych rozmiarów. Zamierzała to zrobić teraz, ale June się na szczęście trochę przemyślał - Nie lituję się - zaprzeczyła dość stanowczo - Martwię się o Ciebie - przyznała, chociaż może nie powinna? Może powinna odpuścić faktycznie, dać sobie spokój i być chociaż raz w życiu rozsądna. Na pewno było to lepszą opcją, niż przyznawanie, że jedna June znaczył dla niej więcej niż jednorazowy seks. Oczywiste to była, skoro się o niego martwiła. Mówiąc tego patrzyła na jego ranę, bo nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy, ale po chwili to zrobiła. Stała zdecydowanie za blisko niego, żeby sobie na to pozwolić, więc głupio z jej strony. Szczególnie, że czuła jak powietrze między nimi zaczyna gęstnieć, jak serce jej coraz mocniej bije. Jebany June.
Żeby to przerwać przyłożyła gazik do jego rozciętej wargi, której też należała się uwaga przenosząc wzrok na jego usta. Kolejny durny pomysł, ale nie miała za bardzo wyjścia przecież, skoro tam też leciała mu krew - Wolałabym się dowiedzieć od Ciebie, niż od kogoś innego co się stało - powiedziała bardzo łagodnie, lekko sugerując, że Jordan jej i tak powie. Nie chciała tego mówić w ten sposób czy stawiać go pod ścianą, jakby nie miał wyjścia, natomiast nie będzie mogła zatkać uszu, jak ten zacznie mówić. A istniała duża szansa, że zacznie.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
Zignorował jej przytyk, wiedząc, że miała trochę racji. Nie zmieniało to jednak faktu, że zarzut, że pchał jej ręce do majtek, był trochę nie fair. Nie planował jednak upierać się przy tym, wałkując temat — chociaż mógłby, bo odciągał uwagę od głównego tematu, który najwidoczniej dość mocno ją nurtowa. Nie był zaskoczony szczególnie. Gdyby ktokolwiek, kogo lubił, nagle siedział w tak żałosnym stanie, pewnie też byłby zainteresowany. Nie było co mówić o tym, co by się stało, gdyby role się odwróciły, bo wiedziałby, że zajebałby każdemu, kto zdecydowałby się na nią rękę podnieść. I to tylko dlatego, że była za piękna na posiadanie blizn, nic więcej.
Nie odpowiedział na jej słowa, przez chwilę chyba trawiąc, to co powiedziała. Wiedział, że deklaracja, że się m a r t w i ł a, była zbyt miła i budziła zbyt dużo ciepła w nim. Nie powinna, bo skoro byli an etapie ignorowania się, to podobne słowa nie były wcale na miejscu. Westchnął pod nosem, trochę ciężko, czując, że ta złość, którą wcześniej czuł, jakoś tak z niego zaczęła ulatywać.
— To głupio, bo nie powinnaś — zauważył jej, ale już całkowicie spokojnie. Była to po prostu rozsądna uwaga, przypominająca jej, że interesowanie się nim bardziej, niż ledwo poznanym kumplem Jordana, nie było do końca na miejscu. Nie powinno robić to na nim wrażenia, a jednak poczuł się tak miło, jakby pierwszy raz, ktoś interesował się nim do tego stopnia. Co było brednią, bo był rozpieszczonym gówniarzem od pierwszego dnia życia — ale teraz po prostu nagle poczuł, że chciałby, by Gianna się nim przejmowała częściej, niż przez ten jeden wieczór. Dlatego przez kilka chwil milczał, nie wiedząc, czy nie rozsądniej byłoby zamilknąć całkowicie.
— Dostałem w mordę, bo wisiałem kolesiowi trochę hajsu, którego mu nie oddałem — przyznał w końcu, nie patrząc na nią. Przymknął nieco powieki, starając się po prostu na nią nie patrzeć. Lekkie szczypanie nie robiło na nim aż takiego wrażenia, by zaciskać zęby, czekając w skupieniu, aż mu przejdzie. Czuł dyskomfort, ale był on nie tylko spowodowany rozciętym łukiem brwiowym, ale też i faktem, że planował jej się przyznać do rzeczy, których miała nie wiedzieć. — Bo jestem spłukany jak coś i nie mam pracy. Pewnie się dowiesz, jak kogoś zapytam, że jestem nieudacznikiem, bo nie wypaliły mi trzy biznesy, które zamierzałem prowadzić. Już wiesz wszystko — dodał. Może dzięki temu, chociaż łatwiej będzie jej o nim nie myśleć… Niby nigdy nie wstydził się tego, że bardzo luźno podchodził do życia, ale jakoś, zestawiając to z Gianną, nie czuł dumy. Jej jedynej chciał jednak inaczej imponować.

gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
Może nie było okej, że to powiedziała faktycznie. Teraz jednak tego nie widziała, bo widziała tylko jego upór, który na szczęście zaczynał ustępować. I dobrze bardzo, bo średnio jej się podobała taka wersja June'a, chociaż jak padły słowa o litowaniu się to trochę go rozumiała. Nikt przecież tego nie lubił, ale serio nie o to w tym chodziło. Chyba, że chodziło o jego śliczną gębę, która w tym momencie była zdecydowanie mniej śliczna. Serio, bolało ją od samego patrzenia na niego.
- Wiem - powiedziała, bo zdawała sobie z tego sprawę bardzo dobrze. Nie powinna nawet trochę, ale było jak było. Mogła to zachować dla siebie, mogła go okłamać na przykład, ale chyba już za dużo w życiu kłamała ostatnio. Jego nie chciała - Robię ostatnio dużo głupich rzeczy - tak było, jednak jak to mówiła to wcale nie wydawała się być zawstydzona ani trochę. Wręcz przeciwnie, skoro uśmiechnęła się lekko. Wiele mogła powiedzieć o nim, o ich relacji, o tym całym bałaganie, który narobili, ale niczego nie żałowała. Jak przez to jest najgorszą osobą na świecie to nią będzie i tyle.
Kiedy się odezwał wbiła w niego spojrzenie. Wiszenie komuś pieniędzy nigdy nie było czymś dobrym, ale nie zamierzała go oceniać. Znaczy nie jakoś bardzo, bo Gia niestety łatwo oceniała innych, tak odruchowo. Nie była z tego dumna nigdy, teraz natomiast mocno starała się tego nie zrobić. Skoro nie chciał jej powiedzieć i średnio był zadowolony z tego, że znalazł się w sytuacji, gdzie musiał to nie zamierzała go dobijać jeszcze. Chociaż brwi jej trochę powędrowały do góry na to co powiedział dalej. Z czystego zaskoczenia, jak coś, bo nie spodziewała się usłyszeć tego wszystkiego. Nie miała pojęcia czym June się zajmuje albo zajmował, nie potrafiła sobie nawet nic konkretnego wyobrazić, ale tego na pewno nie - To chujowo - stwierdziła - Mówić tak na kogoś kto próbował i mu nie wyszło - wyjaśniła co miała na myśli, bo serio tak uważała. Nawet jakby wiedziała, że nie podchodził do niektórych zbyt poważnie to nie określiłaby go nieudacznikiem. Było to za mocne słowo zdecydowanie - Powinieneś ogarnąć tą kasę i mu oddać, żeby to się nie powtórzyło - stwierdziła, bo nie bardzo wiedziała co innego powiedzieć. W sensie nie zatrzymywała nic dla siebie, po prostu przyjęła to co powiedział i tyle. Nie zamierzała się mądrzyć, oceniać go, pouczać czy cokolwiek innego. Robił coś w życiu, nawaliło, musiał teraz sobie radzić z konsekwencjami. Może jakby był jej chłopakiem to inaczej by na to patrzyła, może jeszcze bardziej ją to utwierdzało z tym, że chce być z Jordanem, bo daje jej stabilność. Ale tak, kiedy June był tylko jego kumplem, do którą miała słabość i chciała go oglądać nago bardziej niż powinna (nie powinna wcale he he) to nie za bardzo czuła, że może się tutaj mądrzyć.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
Jakimś cudem zdołała na niego wpłynąć, sprawiając, że trochę stonował. Nie miał do końca pojęcia, jak to osiągnęła, bo na początkowym etapie wydawało się, że nawet jeśli chce dobrze, to wszystko przynosi zupełnie odwrotny skutek. On nie chciał, by to ona opatrywała mu gębę i go odwoziła, a ona przypadkowo zaburzyła sobie tę próbę unikania go.
— Jeśli o mnie chodzi, to nie wszystkie mogę tak oceniać — przyznał niby żartobliwie, ale jednak całkiem szczerze. Błędy może i były błędami, ale w większości tak cholernie miłymi, że nie mógł ich rozważać w ten sposób. Prawdopodobnie powinien jej przytaknąć i potwierdzić, że tak, wspólnie trochę przesadzili kilkakrotnie przynajmniej, ale czy miał siłę tego wieczora kłamać? Nawet gdyby miał, to i tak by tego nie zrobił.
Jakoś go to uwierało, że będzie wiedzieć to wszystko. Już kiedyś zapytała go o to, co robi, ale udało mu się wygodnie uniknąć odpowiedzi. Chyba miał nadzieję, że to wystarczy i nigdy nie pozna szczegółów. Może dlatego, że czasami miał wrażenie, że mógłby sobie kiedyś ułożyć życie z kobietą taką, jak Gia, ale później — gdy zestawiał ją z tym bałaganem, który prowadził — to dochodził do rozsądnych wniosków, że to bardzo naiwne założenia. Bo gdyby wiedziała i gdyby zamiast do łóżka, zaczęli chodzić na randki, to pewnie szybko uznałaby, że to nie jest kandydat dla niej. Co niby zaakceptowałby w pełni, bo lubił jeszcze ten etap zabawy, ale jednak… gdy chodziło o nią, nie chciał, by uważała tak, jak inni.
Dlatego uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź, bo chociaż wcale się jej nie spodziewał i niekoniecznie w nią wierzył, to była cholernie miła. Cała gęba go aktualnie bolała, ale i tak poczuł potrzebę pocałowania jej. Zdusił ją jedynie dlatego, że przecież zaznaczyła, że nic, wykraczającego poza niewinną znajomość, nie powinno się więcej między nimi wydarzyć.
— Taki jest plan — zapewnił ja, darując sobie rozszerzanie tego tematu o smutny wniosek, że aktualnie jej zwyczajnie nie posiadał. To i tak nie coś, z czym Gianna mogła mu pomóc. Prędzej poszedłby prosić rodziców lub brata, niż zdecydowałby się zapytać, czy nie chciała mu przypadkiem pożyczyć. Uśmiechnął się nieco pewniej, pierwszy raz tego wieczora, przyglądając jej się trochę uważniej. — Dzięki, Gia — za to, że była najfajniejszą osobą i za to, że przyjechała. Nie spodziewał się, gdy wysiadała z auta, że ten wieczór może przebieg miło, a jednak nagle docenił, że to ona się tutaj zjawiła, a nie Jordan. Mógł chociaż się z nią zobaczyć po tych kilku dniach, kiedy tak skutecznie udawało jej się go unikać.

gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
nauczycielka matematyki
LORNE BAY STATE SCHOOL
170 cm
28 yo
Awatar użytkownika
about me
I wanna hold you when I'm not supposed to, when I'm lying close to someone else, you're stuck in my head and I can't get you out of it
Awatar użytkownika
Jak coś to ona też nie miała pojęcia, jak to zrobiła. Nie kryła się za tym żadna strategia ani żadne plan, po prostu z nim rozmawiała szczerze. Przynajmniej na tyle szczerze na ile mogła, bo nie wszystko co w jej głowie się znajdowało nadawało się do powiedzenia na głos. Ale niech to będzie dla niego nauczka na przyszłość, jak pomyśli że nie chce jej widzieć.
Powinien zdecydowanie. Przytaknięcie jej byłoby rozsądniejsze, a tak uśmiechnęła się delikatnie nie mogą się już powstrzymać. Za długo była rozsądna, mówiła to co mówić powinna i trzymała się na dystans. Teraz będąc blisko niego docierało do niej, jak nieprzyjemne było unikanie go, jak bardzo lubiła z nim rozmawiać, patrzeć na jego śliczną gębę - Tak? A co było mądre? - zapytała jakby była serio bardzo ciekawa. Była jak coś, ale trochę też z nim flirtowała po prostu. Bezczelna.
Okłamywanie jej miałoby pewnie sens, jakby coś z tego miało być. Wtedy Gia patrzyłaby na to w innych kategoriach i gdyby jej gość powiedział na randce, że nie ma pracy, ma za to długi przez które dostaje w mordę to na jednej randce by się skończyło. No może kilka razy by się rozebrali, ale na pewno nie wkładałaby więcej taką relację. O nim na szczęście nie musiała myśleć w ten sposób, mogła być bardziej wyrozumiała i traktować go bardzo kumpelsko w tej kwestii. Tak jak powinna w każdej, skoro tylko tym powinni być. Albo nawet nie, po prostu ludźmi, których łączyła jedna osoba.
Gdyby ją teraz pocałował to by mu na to pozwoliła. Nie, dlatego że się nad nim litowała czy było jej go szkoda, bo po pierwsze nie całowała ludzi z takiego powodu, a po drugie nie czuła tego wcale. Po prostu chciała go pocałować też. Jeśli jej usta mogłoby sprawić, że na chwilę poczuje się lepiej z tą obitą gębę to była chętna. Ale nie zrobiła tego też oczywiście.
- Nie ma za co - powiedziała jakby ten plan był opracowany przez nią i była to tylko jej zasługa, bo bez ten genialnej podpowiedzi by na to nie wpadł. Niby mogła mu zaproponować, że mu pomoże albo że razem z Jordannem to zrobić, przeszło jej to nawet przez myśl, ale szybko to odrzuciła, bo było to po prostu głupie. Przekroczenie każdej granicy by to było już - Proszę, June - uśmiechnęła się do niego ciepło. Miał jej za co dziękować, tak uważała, więc bardzo ładnie to przyjęła - Skoro jest tak miło to namówię Cię, żebyśmy pojechali do szpitala, żebyś nie spędził reszty życia z krzywym nosem? - zapytała starając się brzmieć bardzo entuzjastycznie, aż trochę za bardzo. Musiała spróbować, ale to ostatni raz. Jak jej powie, że nie to zawiezie go do domu po prostu, ułoży pod kołderką i nie da buziaka w czółko niestety.

juniper williams
lust at first bite
yang
brak multikont
host w teleturniejach
7news cairns
188 cm
29 yo
Awatar użytkownika
about me
you are a pretty one, nice to romanticize, but you don't make yourself easy to like. you like to have your fun, you dance around the line of what is wrong and what is right.
Awatar użytkownika
Powinien już chyba przywyknąć do myśli, że Gianna działała na niego w inny sposób. Nie wiedział, jak to się stało i czemu dokładnie, bo odnosiło się to aktualnie już nie tylko do sfer erotycznych i tego, jak bardzo ją pożądał chwilami, ale też do tego, że uspokoiła go, nawet się nie starając. Możliwe, że sama jej obecność działała jakoś kojąco, ale bezpieczniej było tego nie rozgrzebywać.
— Wszystko to, co uważasz za niemądre — przyznał po prostu. Może i wiele osób by się z nim nie zgodziło — a już na pewno Jordan, ale jednak, gdy była znowu tak blisko niego nie mógł myśleć o tym w kategoriach nieodpowiednie. Za bardzo chciał ją do siebie przyciągnąć i pocałować, by zgodzić się z teorią, że robili co złego.
Dlatego nie myślał w tych kategoriach o niej. Ona była całkowicie poza jego zasięgiem, ale myślał o dziewczynach takich jak Gia. Jakby wierzył naiwnie, że to po prostu jego typ — i że sprawiała w tak ładny sposób, że chciał ją całować przez to, jaka była. A nie przez fakt, że po prostu była sobą. Cholernie naiwne podejście, ale musiał się go trzymać, w przeciwnym razie będzie musiał przyznać, że jedyny taki przypadek, który budził w nim tyle emocji, po prostu uciekł mu sprzed nosa. I sam nie wiedział, kiedy to się stało.
Nie całowałby jej na pocieszenie. Nie robiłby tego, by poczuć się lepiej. Całowałby ją jedynie dlatego, że cholernie tego chciał. Nie musiałby nawet jej rozbierać, miał wrażenie, że po tym parszywym dniu, chciał po prostu spędzić z nią jeszcze milsze chwile. Rozsądek jednak wygrał, dlatego uszanował jej decyzję, bo nie chciał jej mieszać bardziej w głowie, by nie musiała go więcej tak desperacko unikać.
Miło było widzieć ten uśmiech, który mu posłała. Nagle jakoś ta twarz bolała go mniej i mniej przejmował się niespłaconymi długami. Pozwalał sobie za to myśleć o tym, jak dobrze wyglądała, gdy stała nad nim. przyglądając mu się tak uważnie. Pokręcił głową na jej propozycję, uznając, że i tak nie chciał jechać do szpitala. — Krzywy nos doda mi tylko charakteru. Ale nie sądzę, by był złamany, nie boli aż tak — zapewnił ją szczerze. Dotknął miejsca tuż obok i wcale nie czuł, że całą twarz paraliżuje mu nieprzyjemny ból. Dostał w niego i był trochę obity, ale nie na tyle, by było to alarmujące. Mogli jechać do domu, mogła przykryć go kocem i pocałować w czoło. June na pewno nie miałby nic przeciwko temu!



gianna weathers
ink wanderer
ania
brak multikont
ODPOWIEDZ