nauczycielka wf / dekoruje ciasta na zamówienie — lorne bay state school
28 yo — 173 cm
Awatar użytkownika
about
stara się rozruszać dzieciaki w szkole na swoich zajęciach, w domu piecze ciasta jeśli ktoś odważy się jej zaufać przy złożeniu zamówienia, a w międzyczasie nikt i nic ją nie ogranicza
Wiele razy słyszała, że ludzie jej zazdroszczą. Ale... czego, tak naprawdę?
Urodzenia się w rozpoznawalnej rodzinie, gdzie rodzice zajmują się dziennikarstwem (to właśnie w pracy się poznali i zakochali w sobie) w Cairns? A może tego, iż dziadkowie od strony mamy to znani prawnicy na emeryturze? Ewentualnie dużego domu, zawsze markowych ubrań (na co większej uwagi Florence nie zwracała) oraz generalnie odziedziczonej po matuli urodzie? Można by wymieniać nieskończoną ilość tych wszystkich rzeczy, niemniej trzeba powiedzieć jedno – pomimo ów całości, panienka Rosenfield to najnormalniejsza na świecie dziewczyna. Nie wywyższająca się, nie patrząca na innych z góry, nie chcąca rządzić i dzielić, a raczej dawać i ofiarowywać. Co prawda, nie chciała przynosić wstydu swojej rodzinie, zachowując pewne pozory, ale nie przeginała. Z każdym potrafiła się porozumieć, a i nawet swą charyzmą przyciąga do siebie ludzi. To niezmiernie otwarta dziewczyna, która odkąd tylko zaczęła mówić daje tego popis. Co prawda, przy okazji niezmiernie brykała, dokazywała – lecz czyż nie każde dziecko takie z początku jest? Po prostu cieszyła się tym, co miała – nawet jeśli miała znacznie więcej niż niektóre dzieciaki.
Multum lalek, samochodów i innych pomniejszych rzeczy do zabawy, jakimi się ostatecznie prędzej nudziła niż ogólnie zaczynała interesować. I chociaż teraz za bardzo tego nie pamięta, tak matka za każdym razem lubiła wracać do tamtych czasów – bowiem mimo iż miała parę ulubionych zabawek, nie widziała większego problemu z podzieleniem się, aby i inni się nimi pobawili. Ba! Parę wydała koleżankom bądź kolegom, jeśli tylko usłyszała prośbę o pożyczenie do domu – bez skrupułów wtedy informowała, aby zatrzymali na zawsze, gdy widziała jak komuś się one bardziej przydają. Czasem dostawała reprymendę za takie zachowanie, ale lepiej w tą, a nie w drugą stronę, prawda? Do takiego wniosku doszli rodziciele, pozwalając na parokrotne takie występki, nie przyjmując od znajomych zwrotu, rzeczywiście prosząc o zachowanie dla swojej pociechy.
Szkoła – jak można się domyślić, nie była dla niej straszna. Dorastała prawidłowo, uczyła się dosyć pilnie, zdobywając w przewadze te pozytywniejsze stopnie, aby dopiero w szkole średniej się bardziej postarać, co by móc sobie zapewnić jakąś przyszłość. Jaką tylko, zapewne zapytacie – tyle, że biedaczka nie miała bladego pojęcia. Nie myślała nad tym bardziej intensywniej, po prostu żyjąc i nie dając się zniszczyć; a wiele próbowało – szczególnie dziewcząt. Zawiść to potężna i zarazem straszna broń, lecz cóż poradzić? Nie poddawała się, brnąć dalej, przeżywając swe nastoletnie życie; wzloty i upadki pod każdym względem. Nie ukrywajmy – paru chłopaków do niej wzdychało (tym bardziej, że zawsze cheerleaderki mają większe powodzenie w placówkach edukacyjnych), a ona – chcąc nie chcąc – musiała dawać im kosza, lecz nie robiąc tego w spektakularny sposób. Aż tak wredna nie jest, choć charakterek posiada.
Edukacja jednakże również zaczyna się i kończy, jak i niektóre etapy w żywocie każdego człowieka, gdzie nadszedł czas na podjęcie decyzji odnośnie studiów. Szczerze? Nie chciało się jej na nie iść, ale poszła z dwóch względów. Pierwszy – bo nie chciała robić zawodu rodzicom, chociaż to oni sprawili jej. A dokładnie ojciec, który postanowił zdradzać parokrotnie mamę, nie mając konkretnego powodu. Gdy ten próbował się jednej albo drugiej tłumaczyć – żadna nie chciała nawet tego słuchać. Rodzicielka nim tylko zdołała w rozsądny sposób przemyśleć kwestię, to już złożyła papiery rozwodowe, nie chcąc mieć nic wspólnego z tym człowiekiem. Tak samo jak i sama Florence, mimo że ten próbował nadal utrzymać zdrowe, rodzicielskie podejście z córką. Choć czy ja wiem, czy takie zdrowe, skoro kupował jej rzeczy, o jakie nie prosiła?
Ojciec ostatecznie przeprowadził się Cairns, przyjeżdżając do Lorne Bay tylko ze względu na córkę, a ona wraz z mamą zostały w domu, który kobieta wywalczyła w rozprawie rozwodowej - w sumie nie musząc o niego się bić, bo sam Pan Rosenfield podjął decyzję, aby nadal tam mieszkały.
Drugim powodem okazuje się zwyczajne zdrowo rozsądkowe podejście do jednego – trzeba coś w życiu dorosłym fajnego robić, żeby odczuwać i na tym polu satysfakcję. I chociaż naprawdę nie miała bladego pojęcia co będzie dla niej najlepsze, tak wybrała się zwyczajnie na pedagogikę. Może i nic spektakularnego, niemniej dawało jej to solidną podstawę do różnych rozgałęzień. A że dziewczyna z niej nadal rozciągnięta oraz ruchliwa, uwielbiająca grać w wiele rożnych dziedzin sportowych, chociaż we wcześniejszych etapach edukacji jakoś za bardzo nie wychylała się, aby jeździć na zawody i inne takie, tak jako drugi stopień podjęła się obrania kierunku specjalistycznego związanego z wychowaniem fizycznym. Czy to miało jej dać poczucie dobrej samorealizacji? Tak jej się zdawało, bowiem świetnie sobie radziła na studiach, kończąc je z wyróżnieniem.
Ukończone studia miały być dla niej otwartą furtką dla wielu możliwości, a jednak poprzestała na ostaniu w rodzinnym mieście, na razie mieszkając z mamą, żeby kobiecina nie czuła się samotna, a żeby i ona nie musiała płacić niebotycznych opłat za wynajem bądź ratę kredytu hipotecznego. Dodatkowo - okazało się, że w jej dawnym liceum zwolnił się wakat na nauczyciela w-f, dzięki czemu dosyć prędko znalazła zatrudnienie w wyuczonym zawodzie, nie musząc zastanawiać się, czy warto jeszcze poczekać na jakąś inną ofertę pracy czy jednak pójść jak na razie na kasę w sklepie bądź gdziekolwiek indziej, byleby mieć środki do życia. I chociaż tego za bardzo nie potrzebowała, to jednak milej żyje się człowiekowi ze świadomością posiadania własnoręcznie zarobionych pieniędzy. No i głupio byłoby od mamy wyciągać fundusze na waciki w wieku prawie trzydziestu lat...

● drugą formą jej zatrudnienia jest robienie dekoracyjnych ciast oraz tortów w domu - nie jest to działalność na szeroką skalę, niemniej zawsze to jakieś dodatkowe zajęcie po godzinach nauczania w szkole, a i też finansowy zastrzyk do portfela; skąd jednak ta pasja się zrodziła? od zawsze lubiła pomagać mamie w kuchni przy wyrobach cukierniczych, gdy ta szykowała smakołyki na urodziny czy inne wydarzenia; z czasem Florence też przeglądała wiele filmików na serwisie youtube, gdzie mogła nauczyć się paru rzeczy, zgłębiając temat bardziej i bardziej; tak też - metodą prób i błędów - zaczęła tworzyć swoje własne cukiernicze cuda, chociaż z początku nie było łatwo, tak upór dziewczyny w dążeniu do perfekcji sprawił, iż teraz spokojnie nikogo nie otruje, a i pozwoli innym nacieszyć oko jej pracami; sporą część dzieł wstawia na instagrama, niejako z profilu robiąc swoje małe portfolio;
● nie widzi większego problemu w używaniu swojego pełnego imienia, no ale... Flo jest jednak krótsze, dlatego zawsze się w taki sposób przedstawia na sam początek;
● ale ma też niestety przezwisko - a nawet dwa! pierwsze, które zazwyczaj jest używane przez członków rodziny - kaczka, do dziś nie mając pojęcia czemu została tak okrzyknięta, zaś drugie było bardziej powszechne w szkole - Rose, zaczerpnięte z jej nazwiska; nie raz i nie dwa myślano, że to jej imię!
● uwielbia pisać smsy czy też korzystać ze znanego powszechnie messengera i gdyby tylko mogła - jedynie za ich pomocą mogłaby się porozumiewać z całym światem;
●wielką frajdę sprawia jej granie w gry komputerowe, także na pewno nigdy nie będzie z nią nudno - wystarczy rzucić chociażby hasłem FIFA, a Florence jako pierwsza wystrzeli do wzięcia udziału w rozgrywkach;
● namiętnie ogląda filmy oraz seriale - gdzie w przypadku tego drugiego, strasznie zżywa się z wybraną przez siebie postacią, bardzo przeżywając jej losy;
● nie ma najsłabszej głowy, ale też za wiele nie jest jej potrzebne, aby mieć znacznie lepsze samopoczucie na imprezie;
● a skoro mowa o imprezach - bardzo chętnie bierze w nich udział, jeśli tylko ma sposobność na wybranie się na małe party;
● posługuje się jedynie długopisami z czarnym atramentem;
● jest dalekowidzem, okulary zakłada jedynie w domu;
● wzięła parę razy udział w sesjach fotograficznych, ale się jakoś tym za szczególnie nie chwali na prawo i lewo - dopiero gdy ktoś ją rozpozna, przyznaje mu rację, lecz bardzo szybko ucina temat;
● samochód dostała od ojca w ramach prezentu urodzinowego; chciała sobie sprawić kompletnie inny i przede wszystkim za własne pieniądze, niemniej ten tak bardzo się uparł, żeby to właśnie ona go miała, że ostatecznie przyjęła podarunek; nie wsiadła jednak do niego przez przynajmniej dwa miesiące, ale gdy już to zrobiła - tak do dzisiaj nie potrafi sobie wyobrazić dalszego życia bez tego auta.
Florence Heather Rosenfield
11 | 04 | 1996
Lorne Bay
nauczycielka wychowania fizycznego / po godzinach robi kreatywne torty na zamówienie
LORNE BAY STATE SCHOOL
pearl lagune
panna, heteroseksualna
Środek transportu
W dniu codziennym głównie porusza się samochodem, którego na początku nie chciała przyjąć od ojca, ostatecznie zakochując się w nim od pierwszej przejażdżki, ale w wolnym czasie lubi robić sobie wycieczki rowerowe albo przejażdżki mając na nogach rolki bądź wrotki (zależy od humoru) po parku i okolicach, przy okazji próbując robić różne sztuczki.

Związek ze społecznością Aborygenów
Brak.

Najczęściej spotkasz mnie w:
W szkole - w końcu to jej główne miejsce zatrudnienia; w domu - gdzie nie tylko odpoczywa po zajęciach na sali gimnastycznej, ale gdzie tworzy swoje małe cuda cukiernicze; siłownia - bo przecież nie chce stracić formy oraz kondycji; park - nie tylko w trakcie jazdy na różnych sprzętach, ale i też w trakcie zwyczajnego joggingu, ale to głównie o poranku w weekendy; kawiarnie - i to nie w konkretnej, wybranej, a w różnych, bo każda proponuje dla Flo produkty, które lubi konsumować.

Kogo powiadomić w razie wypadku postaci?
Chyba tylko rodzinę i pracodawcę.

Czy wyrażasz zgodę na ingerencję MG?
Tak, ale wiadomo - bez ucinania rączek, nóżek, trwałego usadzenia jej na tyłku, przemocy o mocniejszej treści oraz oczywiście śmierci.
florence heather rosenfield
carmella rose
lorne bay — lorne bay
100 yo — 100 cm
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky
And as the clouds roll by we'll sing the song of the sea
witamy w lorne bay
Cieszymy się, że jesteś z nami! Możesz już teraz rozpocząć swoją przygodę na forum. Przypominamy, że wszelka niezbędna wiedza o życiu w niezwykłej Australii znajduje się w przewodnikach, przy czym wiadomości podstawowe odnajdziesz we wprowadzeniu. Zajrzyj także do działu miasteczko, by poznać Lorne Bay jeszcze lepiej. Uważaj na węże, meduzy i krokodyle i baw się dobrze!
twórcza foka
lorne bay
brak multikont
ODPOWIEDZ