Sanktuarium dla dzikich zwierząt
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

21.

- Ej, a myślisz, że jakbym sobie włożył to do plecaka, to ktoś by zauważył? - szturchnął Duncana ramieniem, pokazując na stojące wprost przy granicy ogrodzonego wybiegu wielkouchów zwierzę. Wyglądało całkiem niepozornie, chyba nigdy nie widział go z bliska, więc z zaciekawieniem mu się przyglądał. - Patrz, wygląda z pyszczka jak Bob, myślisz, że ma na imię Bob? - dopytał jeszcze, przykucając powoli obok, żeby nie spłoszyć swojego nowego przyjaciela i zupełnie nie zwracał uwagi, że są wśród ludzi. - Bob, chodź do plecaka, zabiorę cię do domu - powiedział, wyciągając nawet przed siebie rękę, jakby chciał go złapać i zabrać ze sobą. Odwrócił się w stronę kumpla, żeby zobaczyć czy w ogóle patrzy, czy raczej zajęty jest bardziej rozdawaniem jakichś ulotek informacyjnych, czy tam zbieraniem pieniędzy do puszki, cokolwiek, po co się zapisali na ten wolontariat, zamiast niego zobaczył jednak pracownika sanktuarium, dość niepewnie i nieufnie na niego patrzącego.
- Eee, nie no, ja tak sobie tylko żartuję, przecież nie będę nic ten, prawda? - powiedział od razu zakłopotany, szybko wstając i szybko podszedł w stronę kumpla, który musiał się przez tę chwilę oddalić. - Staryy, nie mogłeś mi nic powiedzieć? - szturchnął go ramieniem, z wyraźną pretensją w głosie. - Jeszcze nas wywalą z tego całego dnia - dodał i wyjął mu z ręki pojemnik na datki, żeby pracownik, dalej mu się przyglądający, tylko z daleka, nie postanowił wyprosić z chłopaków. - Jeszcze raz, dlaczego my tu musimy stać? - wycieczka do sanktuarium nie była pomysłem Rydera, o nie, musiał jednak przyznać, że ani przez chwilę nie protestował, więc jeśli chciał uzyskać jakieś sensowne informacje, mógł to zrobić wcześniej. - Tak, tak, na wielkouchy, może pani wrzucić, w szczytnym celu! - odpowiedział do jakiejś przechodzącej i zagadującej kobiety z dzieckiem, taki był z niego świetny wolontariusz!

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   Och wolontariaty! Działały one na Duncana jak światło na ćmy i inne latające paskudztwa, których pełno można było zobaczyć latających wokół lamp ulicznych. Niemniej jednak bardzo lubił się udzielać w różnych akcjach charytatywnych, zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodziły zwierzątka i ogólnie pojęta przyroda. Uwielbiał brać udział w akcjach dotyczących Wielkiej Rafy Koralowej, czy zbiórki pieniędzy na rzecz niedawnych pożarów, które poraniły mnóstwo zwierzaków. Tym razem jednak zaangażował się w zbiórkę na rzecz Wielkouchów Króliczych. Małe zwierzaki były urocze i gdyby Duncan nie przychodził do Sanktuarium, to pewnie nigdy by o nich nie słyszał. Nic dziwnego, że gdy tylko usłyszał o tym, że ssaki potrzebowały pomocy, to od razu się zgłosił. No i na dodatek namówił do wszystkiego Rydera, który miał mu pomóc w rozdawaniu ulotek, ale chłopak wolał plątać się pod nogami i próbować uprowadzić czworonoga.
   – Myślałem, że się umówiliśmy, że jeśli ściągasz na nas kłopoty, to udajemy, że się nie znamy – powiedział, wpatrując się na chłopaka, kiedy jeden z pracowników Sanktuarium zdążył już od nich odejść. Duncan był tutaj stałym bywalcem i często przychodził w ramach wolontariatu, więc znał większość pracujących tutaj osób. Nic więc dziwnego, że nie potrzebował negatywnych opinii na swój temat. – Nie wywalą nas, jeśli będziesz robić, co ci kazali – odpowiedział, podając chłopakowi pakiecik z ulotkami, które ten powinien zacząć wręczać przechodzącym ludziom.
   – Jak się spiszemy to dadzą nam certyfikaty członkostwa – powiedział uradowany. Nie miał pojęcia, czy takie rzeczy się w ogóle do czegoś przydadzą poza tym, że można było wpisać to w CV, niemniej jednak on sam bardzo lubił kolekcjonować wszelkiego rodzaju dokumenty, które podbijały jego osiągnięcia.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

- Ale jaaakie kłopoty? Zdecydowanie wyolbrzymiasz, gadałem sobie tylko chwilę z Bobem, już jest wszystko w porządku - Bob za to zniknął gdzieś za zaroślami, co było dla Rydera niesamowicie przykrym odkryciem, bo przez tę niedługą chwilę zdążył się do zwierzaka przywiązać i gdyby tylko zupełnie legalnie mógłby go sobie pożyczyć do domu, nie wahałby się ani chwili! W końcu takie urocze istoty powinny doznać ciepła głaskania i kanapy, a tę przy Fluorite View mieli akurat całkiem miękką i przyjemną! Fajnie też było zobrazować sobie o jakie prawa w ogóle walczą, czy tam informują, czy coś zbierają, bo jak chodziło o dziurę ozonowa, to naturalnie mniej obchodziła Rydera, bo kogo w ogóle interesowało coś, czego nawet nie widać? Pewnie ludzi wierzących!
- Ale po co ja mam być członkiem, Duncan? - nie do końca podzielał jego entuzjazm, bo jemu to się nawet nie przydałoby w CV, gdyby w ogóle kiedykolwiek jakiekolwiek napisał. Pracował jednak w rodzinnym barze i nie studiował, więc raczej nie musiał się przejmować rozmowami rekrutacyjnymi i szukaniem tego typu rzeczy. Tym bardziej nie widział po co mu udokumentowanie pracy w Sanktuarium. - To wystarczy, że rozdamy te ulotki i już? - dopytał jeszcze, bo jak mieli coś, na wzór odprawy wolontariuszy, Ryder uparcie próbował nabić kolejny level w gierce na telefonie i był już baaardzo blisko, więc liczył, że jeśli pojawi się coś istotnego, Duncan mu o wszystkim opowie, po coś w końcu przyszli tu we dwójkę. - A będę mógł potem wejść i pogłaskać Boba? On też mnie chyba lubi - no miło by było mieć jakiś bliższy kontakt z tym Kłapouchym, jeśli już obchodzili jego święto i z tej okazji wciskali kolejne ulotki okolicznym przechodniom.

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   – Jejku nie wiem, zwierzak może mieć jakieś choroby i spuchnie ci palec – powiedział wzruszając ramionami. Naprawdę to nie wiedział, czy wielkouchy mogłyby przenosić jakieś paskudztwa, zwłaszcza te, które siedziały w Sanktuarium i miały stały dostęp do weterynarzy. Nie był biologiem i nie znał się na mikrobiologii, by wiedzieć, jakie pasożyty bytowały w tych zwierzakach, ale wyobrażał sobie, że takie pchły pewnie były częstym zjawiskiem. Tak czy siak, Duncan wolał żadnego zwierzaka nie dotykać, jeśli mu nie pozwolono. – No i zwierzak jest chronionym gatunkiem, od takich lepiej trzymać się z daleka – dodał na szybko. On tam był paranoikiem, więc oczami wyobraźni widział, że z cała pewnością mieliby problemy, gdyby Ryder rzeczywiście dotknął Boba.
   – Przyda ci się do cv taki certyfikat, a przynajmniej na pewno nie zaszkodzi – stwierdził. Wiedział, że Ryder miał pracę, ale nic nie stało na przeszkodzie, by zwiększać swoje doświadczenie i kompetencje. Tak się wydawało Duncanowi, a on przeważnie miał rację. Nawet jeśli Ryder niekoniecznie chciał zmieniać swoją pracę, to jednak lepiej mieć pomocne papierki, niż ich nie posiadać i później żałować. Z resztą i tak nie zostało im zbyt wiele roboty do zrobienia.
   – Ulotki i jeszcze parę innych rzecz – pokiwał głową, wręczając kilka ulotek gościom. On sam wcale nie chciał tu stać i rozdawać karteczek, których i tak nikt nie przeczyta. Jedynie wycieczki szkolne były zmuszane do czytania tych informacji, które i tak będą im mówione przez przewodników. – Jeśli będziesz grzeczny, to po wszystkim zapytam, czy będziemy mogli wejść do środka, jak będą sprzątać wybieg – zaproponował.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

- No ale to on jest zagrożony, to jak mi to ma wpłynąć na mnie? - nie do końca chyba zrozumiał co ma jedno do drugiego, bo co z tego, że Bob był zagrożonym gatunkiem? Czy to było jednoznaczne z tym, że jest jakiś chory i jego dotyk będzie dla Rydera niebezpieczny? - Przecież ja bym go delikatnie! - zapewnił od razu, żeby nie było wątpliwości, że przecież nie będzie jakoś brutalnie traktował swojego wymarzonego nowego przyjaciela, trochę nawet zły był na Duncana, że w ogóle mógł coś takiego pomyśleć, zupełnie jakby nie znał jego i jego ZAWSZE dobrych intencji. Nie słyszał też chyba nigdy historii z koalą, więc nie miał powodów, żeby tutaj się martwić o ewentualne zdrowie Rydera, okej? Poza tym nie miał już zamiaru dać na siebie nasikać jakiemuś zwierzęciu, nawet Bobowi!
- Do czego mi się przyda, da mi dzień wolny w Moonlight? - uśmiechnął się pod nosem, no bo przecież bez sensu, nic mu to raczej nie miało dać w życiu. Ot, gdyby był jakimś studentem, albo może szukał pracy w korporacji, to może. Ale Fitzgerald był prostym człowiekiem, jedyne CV jaki mógłby sprzedać, to do zwijania blantów Snoop Doggowi, ale już chyba to ogłoszenie o pracę było nieaktualne. - Ale jak sprzątać? Ja nie chcę nic sprzątać, ja chcę pogłaskać - zaprotestował momentalnie, bo niby polubił Boba i w ogóle, ale nie chciałby wynosić jego kup, bo one śmierdziały, a oprócz tego mógłby się w ogóle pobrudzić, co też nie było niczym przyjemnym. - Poza tym co to za nagroda - sprzątanie? - aż ze złością wręczył jedną z ulotek przechodzącej osobie, może zbyt gwałtownie, bo dziwnie jakoś się spojrzała w jego kierunku, ale zły był, okej? Miał powody!

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   – To znaczy, że nielegalnie jest go dotykać, bo nie wolno – powiedział, grożąc nawet paluszkiem, żeby Ryder dostał również odpowiednie informacje wizualne, a nie tylko słuchowe, bo Duncan miał wrażenie, że te drugie nie do końca do chłopaka docierają. A przynajmniej nie tak, jak powinny. – Ochrona też by cię wtedy dotknęła, mówię, że nie wolno. Poza tym, czy ty byś chciał, żeby cię jakiś obcy facet dotykał bez pozwolenia? – zapytał. Oczywiście zwierzaki raczej nie były w stanie dobrowolnie zgodzić się na bycie dotykanym, ale przecież były odpowiednie podejścia. Jak chociażby to, że do koni nie podchodzi się od tyłu i nie klepie w zad, bo można dostać z kopyta w zęby. A złamanie szczęki przez podkowę nie było przyjemne. Na samą myśl o tym aż się wzdrygnął. Chronione zwierzaki były no… chronione, a co za tym idzie nie można było ich macać.
   – Nie wiem, może da, to twój bar, więc… – powiedział. Co jak co, le to Ryder powinien wiedzieć, co ma w umowie napisane i czy taki wolontariat umożliwiłby mu zdobycie dnia wolnego. W końcu robił coś dla społeczeństwa i to jeszcze na dodatek zwierzątka, którym chcieli zastąpić Zajączka Wielkanocnego. No jeśli to nie było godne pochwały, i dnia wolnego, to Duncan nie wiedział, co było.
   – Ale podczas sprzątania te zwierzaki będą do ciebie podchodzić, więc może któryś pozwoli ci się pogłaskać – wyjaśnił. Ryder oczywiście mógł się przyglądać, jak Duncan będzie sprzątać i głaskać zwierzaki, bo przecież skoro już wejdzie do zagrody, to przecież nie będzie odstraszać zwierzaczków, które będą chciały do niego podejść. – Zawsze jesteś tak negatywnie do wszystkiego nastawiony? Co cię tak skrzywdziło? – zapytał, bardziej dla żartu, bo nie wydawało mu się, żeby Ryder zaraz zaczął mu się zwierzać ze swoich traum.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

- Ale mówię ci chyba, że Bob by chciał, żebym go dotknął - westchnął głęboko, bo przecież to nie tak, że planował go na siłę wytarmosić, jak to przy okazji miało miejsce przy bliskim spotkaniu z koalą, tylko wtedy sprawa wyglądała delikatnie inaczej, bo padało, a on chciał tej koali pomóc, poza tym był zjarany, więc może nie do końca klarownie mógł przedstawić swoje zamiary. Teraz za to był trzeźwiutki i to już nie pozostawało żadnym problemem. - A takie nie można, bo nie można, to same głupoty - on tu potrzebował prawdziwego powodu, a nie jakiegoś pitu-pitu, że nie wolno! No i widział już te spojrzenia pracownikow, wiedział, że nie byliby najszczęśliwsi, ale jeśli Bob sam wyglądał, jakby chciał trafić na jego ręce, to kim on był, żeby mu tego zabronić? W końcu to było jego święto!
- A weź przestań, już widzę, jak wszyscy mówią, że luuz, nie ma problemu - wywrócił oczami i głośno westchnął. Niby bar był częściowo jego, ale równocześnie zachowywał się tak nieodpowiedzialnie względem niego, ze wolał już nie nadwyrężać cierpliwości rodzeństwa, wymyślając takie rzeczy, bo nie był na tyle głupi, żeby nie wiedzieć, że i tak jest trochę ustawiony!
- NO ALE JA WIDZĘ, ŻE BOB JUŻ BY MI POZWOLIŁ - powiedział dobitnie, bo chyba jednak Duncan nie rozumiał tej nici porozumienia, która się wytworzyła między Ryderem, a wielkouchem i próbował ich rozdzielić. Byli jak Romeo i Julia, jak Tristan i Izolda, jak Bella i Edward! Nie, nie wiedział tak naprawdę o co chodzi w którejkolwiek z tych opowieści. - Nie jestem negatywnie nastawiony, po prostu nie rozumiem po co mam odwalać jakieś sprzątanie, żeby przez chwilę pobyć z Bobem - odparł nieco naburmuszony i wyciągnął rękę, wręczając ulotkę kolejnej osobie.

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   – Mhm – stwierdził jedynie, bo oczywiście nie miał pojęcia, co miałby chłopakowi na to odpowiedzieć. On sam uważał, że dzikie zwierzaki nie potrafiły wyrazić przyzwolenia na bycie dotykanym, a wszelkie próby sprawdzenia, czy takiego zwierzaczka można dotknąć, kończyły się niezbyt przyjemnie. W końcu można było skończyć bez jakiejś części ciała. Duncan sam w sobie lubił naturę pod każdą postacią, ale wolał oglądać ją z daleko. Był raczej obserwatorem niż faktycznym uczestnikiem w życiu dzikiej fauny. – No ale jakby chciał być głaskany, to by nie uciekał – powiedział, zauważając, że zwierzak się jednak od nich oddalił, więc w sumie mógł mieć całkowicie wywalone na głaskanie.
   – Mówił ci już ktoś kiedyś, że twoja naiwność jest wyjątkowa? – zapytał, bo wydawało mu się, że Ryder nie zdawał sobie z tego sprawy. W ogóle Winchester zaczął się zastanawiać, że chłopak żył w swoim własnym świecie, w którym nie musiał myśleć o tak wielu rzeczach i egzystował w oparciu o proste myślenie i rozwiązania. Duncan miał tendencję do przesadnego analizowania wszystkiego. Nie wiedział, dlaczego jego umysł nie jest w stanie się uspokoić i nie myśleć tak dużo.
   – Och Ryder, nie bądź taki… złość piękności szkodzi, wiesz? – zaśmiał się. Oburzenie Rydera strasznie go śmieszyło, więc miał zamiar troszkę z tego korzystać. Oczywiście nie chciał zezłościć przyjaciela na dobre, bo jednak lubił jego towarzystwo. Miał też nadzieję, że chłopakowi uda się dotknąć tego zwierzaka, nawet jeśli może to wpakować ich w kłopoty. A raczej Rydera, bo Duncan do niczego złego się nie przyzna.
   – Ryder, jakie ty masz w ogóle plany na przyszłość? – zagadał, gdy już udało mu się rozdać kilka ulotek. Był faktycznie ciekawy tego, co planował jego przyjaciel.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

- No jak mam go przez kraty pogłaskać? - niby ten Duncan taki mądry, a takie głupie pytania zadawał. - I zobacz ile się tu ludzi kręci, ty byś chciał tak na widoku? - to jeszcze ani trochę nie oznaczało, że Bob nie chciał się bliżej poznać. Wręcz przeciwnie, Ryder uważał, że ten bardzo chciał się poznać, tak w jego oczach to wszystko wypatrzył i pewnie na każde pytanie chłopaka mógłby znaleźć mniej lub bardziej racjonalne argumenty. - Nie, bo nie jestem naiwny - odpowiedział od razu, patrząc się na WInchestera, jakby był jednak niespełna rozumu. Może się ostatnio o coś potknął, uderzył w głowę i właśnie obserwowali finał tego zajścia? No bo z jakiego innego powodu taki był źle nastawiony do pomysłu dotykania Boba? Jeśli zaś chodziło o jego naiwność, to niespecjalnie ją zauważał. Obracał się częściej wśród ludzi, którzy doskonale go znali i najwyraźniej im Fitzgeraldowe podejście do życia nie przeszkadzało, skoro też nikt raczej jego naiwności nie wykorzystywał.
- I dlatego się teraz śmiejesz? - odbił piłeczkę, trochę naburmuszony, ale nie był człowiekiem, który długo chował urazę, bo... bo po co? Przecież było tyle ważniejszych rzeczy, na które można było poświęcać swoją energię, a nie przejmować się tym, że ktoś w żartach, czy też na poważnie bezmyślnie rzucił coś nie do końca miłego. Oczywiście tylko do czasu, kiedy na horyzoncie pojawiało się coś poważniejszego. Coś, czego nie dało się tak po prostu zapomnieć, co spędzało Ryderowi sen z powiek. - No mam, a co? - rzucił zaskoczony takim pytaniem. Żyło mu się wręcz idealnie, mieszkał z cudowną ekipą znajomych, jego praca nie wymagała specjalnie dużo poświęcenia, a do tego mógł w międzyczasie robić to, co kochał, czyli surfować. - Nic mogłoby się nie zmieniać.

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   – Wiesz co, idź, wystaw rękę, może uda ci się pogłaskać – powiedział, dając za wygraną. Nie miał przecież zamiaru stać na drodze do szczęścia swojego przyjaciela i jeśli ten chciał pogłaskać zwierzaka, to przecież mógł to zrobić. Znając szczęście, to Rydera nikt nie przyłapie i chłopak dostanie to, co chciał. Gdyby Duncan miał tak zrobić, to ochrona pewnie złapałaby go zanim ten zdążyłby na dobre podejść do ogrodzenia.
   – Oj tam, przecież żartuję – wywrócił oczyma. Nie chciał denerwować przyjaciela, ale nie mógł się powstrzymać. On sam często słyszał o sobie różne komentarze, które wyprowadzały go z równowagi, zwłaszcza gdy płynęły z ust obcych mu osób. Nie mógł zdzierżyć sytuacji, kiedy ludzie mówili mu też, co miał robić w życiu. Wtedy starał się zrobić coś zupełnie przeciwnego. Wychodził jednak na hipokrytę, mówiąc Ryderowi żeby coś zrobił.
   – Tylko pytam, bo ja nie mam pojęcia, co mam w życiu robić – stwierdził. Wiedział, że wkraczał na poważne tematy, o których Ryder może niekoniecznie chciał rozmawiać, ale zawsze wydawało się Duncanowi, że chłopak ma dość luźne i spokojne podejście do życia, podczas gdy Winchester zawsze za dużo o wszystkim myślał. Czasami chciałby tak po prostu robić coś nie przejmując się konsekwencjami tych akcji. Nie miał w życiu ciężko, ale poza faktem, że chciał zostać prawnikiem, to nie miał zielonego pojęcia, jak jego życie się dalej potoczy. A nie lubił czegoś takiego. Należał bowiem do tej grupy osób, które lubiły mieć wszystko zaplanowane i poukładane, nie przepadał bowiem za niespodziankami.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
23 yo
187 cm
dzielny krokodyl
But you always wanna get a free high
Awatar użytkownika
about
zawodowo skręca blanty, jeszcze lepiej jeździ na desce, a surfuje tak, że się za nim kurzy, do tego polewa piwa w rodzinnym barze, a w wolnym czasie planuje z Kasem podbój świata

Post

- No nie wiem - bo ten pomysł z kratami jakoś ogólnie średnio mu leżał. Najchętniej wziąłby Boba do domu i tam go pogłaskał, zrobił mu w ogóle domek i się nim zajął tak całkiem kompleksowo, ale wiedział już trochę z czym się wiąże podobne ryzyko. Ze wstydliwymi chorobami, o których mówić nigdy nikomu nie chciał, więc może lepiej było nie próbować go porwać, ale z drugiej strony tak przez kratę to gdzie w ogóle była zabawa i przyjemność?
- Jak to nie masz? Przecież masz studia i nagraną pracę, i w ogóle - chociaż Ryderowi studia do szczęścia chyba jednak nie były potrzebne, jak to już jakiś czas temu stwierdził, to jednak zastanawiał go fakt, że niektórzy z jego znajomych wybierali ścieżkę rozwoju i części z nich te rzeczy w ogóle nie jarały. On chyba nie byłby w stanie poświęcić tak dużo czasu na coś, czego nie czuł w stu procentach, skoro zrezygnował nawet z zawodowego trenowania, chociaż tak lubił deski - i te do surfowania, i te do jeżdżenia. - Zawsze mi się wydawało, że jesteś takim bardziej ogarniętym moim znajomym - okej, może po prostu nie chciał widzieć, że inni też mieli poważniejsze plany na życie niż on i kiedy tylko skończą uczelnię, dorywcze prace i imprezowe życie, Fitzgerald zostanie sam jako barman w rodzinnym lokalu, ze znajomymi, którzy nie będą mieli dla niego tak dużo czasu, bo pochłonie ich prawdziwa praca i dorosłość. Ta dorosłość, której Ryder nadal się obawiał i nie chciał przyjąć do wiadomości, że zbliża się wielkimi krokami, czy tego chciał, czy nie chciał, a on wciąż nieustannie zachowuje się jeszcze jak dziecko, co najwyżej nastolatek.

Duncan Winchester
Raine, Rowan, Rusty
nata#9784
21 yo
178 cm
sumienny żółwik
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Oh won't you come with me where the ocean meets the sky,
and as the clouds roll by we'll sing the song of the sea

Post

   – Wybrzydzasz, nawet nie wiesz, jakie ma futerko ten Bob, głupio brać do domu w ciemno, bo później zwierzaki zostają na ulicach – powiedział. Oczywiście głównie tyczyło się to psów i kotów, które ludzie zabierali do domów, gdy te były młode i urocze, a gdy zwierzaki podrastały, to stawały się niechciane i ludzie się ich pozbywali. Zwierzaki takie żyły później na ulicach albo w schroniskach. Duncan zawsze starał się odwiedzać schroniska i dawać pieniądze na składki, żeby właściciele tych przybytków byli w stanie wykarmić czworonogi. Wszystkie zwierzaki Duncana były również zwierzakami odratowanymi z ulicy. Nie był fanem wybierania zwierząt z hodowli.
   – No wiesz, studia to jedno, a jak się je skończy to drugie. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy – powiedział. Nie kłamał jeśli o to chodziło. Studia były ostatnim pewnikiem w jego życiu. Póki je miał i studiował, to nie musiał martwić się o przyszłość. Problem pojawi się, kiedy już dostanie dyplom i przyjdzie mu znaleźć pracę. Nie miał przecież gwarancji tego, że zostanie gdziekolwiek przyjęty. A był on dość ambitny, więc jego oczekiwania były wygórowane i pewnie dość odrealnione. Nie uważał się bowiem za wybitnego na tyle, by kancelarie się o niego biły. No oczywiście Harvey zaproponował mu pracę w swojej kancelarii, ale do zakończenia studiów chłopaka było jeszcze trochę czasu i wiele mogło się zmienić.
   – Jestem ogarnięty, ale nie wiem, gdzie skończę po studiach – westchnął ciężko. Bycie ogarniętym niewiele pomagało w planowaniu przyszłości. Zresztą ostatnio zaczęło mu się wydawać, że łatwiej w życiu mają te osoby, które podchodzą do życia ze spokojem i na luzie. Zazdrościł im takiego podejścia do życia, bo chciałby mieć chociaż cząstkę tego.
Ryder Fitzgerald
Hudson Duke, Philip More
Duncan Winchester
ODPOWIEDZ