ODPOWIEDZ
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

W jej baku na życiową benzynę znajdują się już tylko opary. Niesiona falami pracy prześlizguje się od jednego tygodnia do następnego, natomiast gdy tego piątkowego popołudnia wraca do domu ogarnia ją przemożne zmęczenie i dziwne uczucie, jakby słabości i choroby. Nie pamięta kiedy ostatni raz zjadła na spokojnie ciepły, pożywny posiłek, a mimo to każdy wieczór umila sobie piwem, tequilą czy burbonem, zasypiając nad dokumentami, a jej śniadania zwykle składają się ze zjadanego w pośpiechu batonika muesli, wiadra czarnej kawy i rzędu papierosów odpalanych jeden od drugiego.
Ma wyjątkową i niecodzienną dla niej ochotę zadbania o siebie… nie tylko w kwestii wyprasowanej koszuli, ułożonych włosów czy kremowego różu na policzkach, ale także wewnętrznie. Dlatego bierze orzeźwiający prysznic, przebiera się w coś wygodniejszego niż zwykle i zamawia taksówkę, a w lokalnym supermarkecie z żywnością bio kupuje torbę pełną produktów, zadowolona, że wreszcie zrobi użytek z lodówki i spiżarki nie tylko jako miejsca do przechowywania trunków i kremów pod oczy - ratujących skutki tych pierwszych, gdy budzi się z opuchniętymi powiekami. Nie jest nawet świadoma, że jej kuchnia jest bardzo dobrze wyposażona - bez problemu znajduje patelnie w kilku rozmiarach, ostre noże i drewniane deski do krojenia, wciąż pachnące konserwującym je olejem. Jest niemal radosna gdy stuka naczyniami, kroi warzywa i pilnuje nastawionego czasomierza, a pokoje zaczyna wypełniać aromat ziół i przyjemne, pochodzące od gotowania ciepło. Tak obce w jej świecie - nie może nazwać się szczęściarą w kwestii wzorców z dzieciństwa. Nie wychowała się w idyllicznym środowisku, gdzie rodzice troszczą się, by pociechy zjadły porządną kolację, a potem czytają im edukacyjne książeczki przed zaśnięciem w ręcznie malowanej, świeżo wypranej pościeli zdobiącej drewniane łóżeczko, tu i ówdzie popisane kolorowymi farbkami przez śpiącego w nim małego artystę. Każdy moment, w którym czuje się zwyczanie przytulnie jest elementem niemal spoza jej strefy komfortu. Czuje się niemal winna dobrego samopoczucia, tak jakby stan przeddepresyjny był jej punktem startowym.
Pół godziny później zasiada przed telewizorem z parującym talerzem spaghetti bolognese, a miskę z sałatą stawia obok. Chce obejrzeć ten wychwalany, koreański film i wypić lampkę dobrego, czerwonego wina.
Hell yeah.
Przecież zasługuje na to.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Nie powinien tyle pić, ba, po pierwszym drinku już wiedział, że to jest absolutnie zły pomysł, ale tankował w siebie w najlepsze. Rzadko bywał trzeźwy dnia powszedniego, a w wyjątkowych okolicznościach cóż, stawał się jedną wielką dziurą, która pochłania wszystko, co ma procent. Zapewne picie na smutno było katastrofalnym pomysłem, więc przerzucił się na złość. Na irytację, na gniew, na wszystkie negatywne emocje, które buzowały w jego żyłach tylko na myśl o Jordan. Jeśli kiedykolwiek był na nią wściekły, to była to kropla w morzu, które teraz znajdowało się w jego nerwach. I jeśli Mojżesz mógł laską jedynie rozdzielać wody tak, by przejść suchą stopą, to tutaj nie było nawet o tym mowy.
Nie było takiego cudu, który mógł sprawić, że Jebbediah Ashworth uspokoi się na tyle, by powstrzymać nawałnicę, która przetaczała się przez jego myśli. Razem z obrazami, które posyłała największa nierządnica babilońska w historii – to jest nikt inny jak wyobraźnia. Która nakazywała mu oglądać w obcych ramionach. I fakt, nie był idiotą i wiedział, że Polly ma swoje życie, ale to, to było czarą w (notabene) morzu goryczy i nie potrafił pozostawić tego bez komentarza. Szkoda tylko, że wcześniej przyszło utopić się mu w sztok, bo usiłował zapomnieć. Daremny trud, nawet po bimbrze, który powaliłby chłopa silnego jak dąb, on nadal odczuwał tylko niespotykaną wcześniej furię.
Sam w sobie był człowiekiem porywczym, gniewnym, ale zazwyczaj miał jakieś granice. Zwykle kończył z widłami u sąsiada albo z podbitym okiem i szedł spać, ale podobna wściekłość nigdy nie tyczyła się kobiet. Te traktował z dużą wyrozumiałością, chroniąc niewiasty naturą starego, ale jednak dżentelmena.
Tym razem jednak cała jego złość była skumulowana w stronę kobiety. To właśnie ona zaprowadziła go na sam skraj wytrzymałości psychicznej, gdy zaczyna jak wściekły naciskać dzwonek jej drzwi, nie przestając na jednym sygnale.
Gdy zaś otwiera mu zdziwiona i przerażona, po prostu mija ją i pakuje się do mieszkania.
- Jak mogłaś?! Jak mogłaś pierdolić się z kimś takim jak Polanski?! – krzyczy, patrząc na nią z wyraźną odrazą. Doprawdy, uroczego kompana sobie znalazła.

Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

Wino jest już prawie puste, ale przecież dla Polly to raptem przedbiegi. Rozgrzewka, jeszcze w bluzie, podskakując przed workiem treningowym i uderzając subtelnie knykciami w miękkich rękawiczkach. Wystarczająco, by wprawić się zanim porządnie da w palnik, albo by ululać samą siebie do snu. Może kupi sobie te zachwalane jedwabne piżamy i poduszki, skoro jest już w odpowiednim nastroju? Wypad samej do spa to być może za duża strata czasu i skok na zbyt głęboką wodę jak dla niej, ale przecież kupno nowych pieleszy to będzie raptem kwadrans, wraz z researchem rynku.
Spośród satynowych myśli i koreańskich dialogów płynących z telewizora wyrywa ją nagły, agresywny, wielokrotny dźwięk dzwonka u drzwi. Jej zdziwienie szybuje w górę na wykresie niecodzienności gdy w progu widzi Jeba, ten jednak nie czeka aż zaprosi go gestem dłoni - czego raczej i tak by nie uczyniła, biorąc pod uwagę okoliczności ich ostatniego spotkania - a przeciska się obok i prawie wbiega do korytarza. Jego nagła agresja w jej stronę początkowo zbija ją z tropu, wszak jeszcze przed trzydziestoma sekundami hiszpańska Rioja kręciła się w jej kieliszku, a ona planowała zakupy online oglądając względnie nowy film i rozkoszowała się tym tymczasowym stanem ducha, czasu i przestrzeni.
Błyskawicznie jednak zaskoczenie i lekka dezorientacja ustępują rozdrażnieniu i agresji, jakby była przewodnikiem, a swobodne elektrony z łatwością pokonały dystans między nimi elektryzując powietrze wokół i ją samą.
”A co Cię to kurwa obchodzi? Czy oczekiwałeś, że będę Cię pytać o pozwolenie jeśli chcę się z kimś przespać?” jeszcze nie krzyczy, ale jej głos automatycznie przybiera wilczą, szczekającą nutę gdy mu się odgryza.
Ten to ma jebany tupet, myśli sobie, oburzona, że on, Jeb Ashworth, który spał, sypia, planuje zacząć, lub nawet jeszcze nie planuje, ale przyszłość ma już dla niego przygotowane kolejne nastolatki, śmie jej czynić uwagi na temat partnerów seksualnych. Powietrze nagle staje się wrzące, rozgrzane do czerwoności i nieznośne, więc odwraca się na pięcie i wykonuje kilka kroków by ze stołu porwać swój kieliszek, którego zawartość wypija duszkiem, oczekując jakiegokolwiek ukojenia. Wytrawne czerwone wypijane haustami jednak nie przynosi oczekiwanego efektu - w głowie podsumowuje, że warto było spróbować, choć jej złość nie mija, a wręcz rośnie z każdą sekundą destrukcyjnej obecności Ashwortha w jej pobliżu.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Na ogół był człowiekiem kłótliwym, nieprzyjemnym i szorstkim. Ludzie, gdy go widywali, schodzili z drogi, by nie napytać sobie biedy, bo istniało całkiem realne zagrożenie, że zrobi komuś krzywdę. Zwykle pijany stawał się demonem w ludzkiej skórze, a zapalnikiem tak naprawdę mogło być wszystko. Od pogody po politykę i religię. Kiedyś nawet wybił zęby komuś, kto śmiał oświadczyć, że Anakin Skywalker był dobrze zagraną postacią. Gdy tylko wpadał w szał, nie liczyło się nic i nikt dla niego, potrzebował po prostu znaleźć ujście dla swojego jakże wybuchowego charakteru.
Co ciekawe, jednak nigdy nie kierował żadnej agresji w stronę Pollard. Nawet podczas ich kłótni o pozostanie w miasteczku starał się zachować w miarę trzeźwy osąd i nie traktować jej jak worka treningowego. Dobrze wiedział, co przeszła i przez całe życie usiłował ją w ten sposób tłumaczyć. To nie ona zachowywała się jak najgorsza wywłoka, gdy go opuszczała, to trauma, która sprawiała, że nie była w stanie zostać. Sądził, że tak będzie zawsze – będzie robił wszystko, by zachować w swej pamięci dobry obraz Jordan i w jakiś sposób będzie również obwiniał się o to, że im nie wyszło.
To w końcu on nie chciał z nią wyjechać.
A potem dowiedział się czegoś, co dosłownie roztrzaskało ołtarzyk, który dla niej stawiał. Każde z odłamków tego szklanego postumentu teraz wbijało mu się prosto w serce i sprawiało, że miał ochotę na czyjąś rychłą śmierć. Jeśli kiedykolwiek czuł, że jest ona niewinna, teraz już wiedział, że był naiwny.
Jej zachowanie, drwiące, mocno agresywne dodatkowo działa na niego jak płachta na przysłowiowego byka.
- Będę robić co mi się podoba! A ty, do cholery, może się zbadaj, bo sypiasz z największym kurwiarzem w Lorne! Zaiste powód do dumy, tego chciałaś, wyjeżdżając z tej zapadłej dziury, do której tak ochoczo powracasz! – jeszcze nie zaczyna tak naprawdę koncertu skarg i zażaleń, do zaledwie preludium, które i tak sprawia, że żyłka na czole mu pulsuje i jest niebezpiecznie blisko pęknięcia.
Jak i on, człowiek obecnie pijany, wkurzony i mocno zazdrosny mimo wszystko. Wciąż pamięta, że jego odrzuciła po przylocie na rzecz… kogo, Jordan? Naprawdę ma ochotę zacząć jej klaskać z politowaniem, bo chyba wybrała czarnego konia tych wyścigów, oczywiście jeśli chce umrzeć na to samo co Mercury.

Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

Ich kłótnie bywają… intensywne i nie ma w tym nic dziwnego. Stanowią wybuchową, niebezpieczną mieszaninę żrących, reagujących egzotermicznie substancji i tak było od zawsze. Skaczą od ponad dwudziestu lat pomiędzy słodkim, pudrowym zakochaniem dwojga nastolatków, wrzącą miłością młodych dorosłych czy wyrozumiałą zażyłością prawie-boomerów, przetykając to hucznymi rozstaniami, jak fajerwerki u Katy Perry.
Teraz jednak Jordan nie czuje żadnych fajerwerków, jedynie bulgoczącą lawę, która wypełnia teraz jej trzewia w formie gniewu. Bojowo zapiera się rękami o biodra i prostuje jeszcze trochę bardziej zyskując okrągłe zero dodatkowych centymetrów wzrostu. Wreszcie robi kilka kroków naprzód i wbija mu palec w brzuch. Z premedytacją niedelikatnie.
”Nie przypominam sobie, żebym Cię pytała o opinię, Ashworth. Wróciłam, żeby zrobić Julii przysługę i pomóc ze sprawą sądową. NIE dla Ciebie. Zresztą jeszcze kilka tygodni temu nie chciałeś mieć ze mną nic wspólnego” w myślach wraca do emocjonalnej karuzeli nad grobem Arizony i bólu, który czuła gdzieś pod żebrami jeszcze na długo po tym, gdy w przemoczonych od zroszonej deszczem trawy butach wróciła do domu i otworzyła butelkę burbonu.
”A może Twoim zdaniem powinnam stanąć przed jebanym ołtarzem z pięć razy, ale zwiać na widok szafarza? Ta praktyka natomiast musi być w Twoim mniemaniu wręcz chwalebna” syczy przez zęby. Strzela z numerem, tak naprawdę nie pamięta ile razy w czasach ich rozłąki Ashworth oświadczał się innym, wybierał frak i kwiaty do przystrojenia cholernego kościoła.
Wie natomiast, że znów czuje ból. Mimo rozstań i powrotów, całego kalejdoskopu odmiennych doświadczeń i wspomnień, ich dwoje stanowi wspólny element pewnej historii. Polly znajduje w tym jakiś komfort, ciepło i miękkość. Zapach i pstrykanie drewna żarzącego się w kominku. Coś jak ulubiony, stary fotel, w którym można się zapaść z dyniową latte i książką z pierwszego miejsca na liście bestsellerów, by osiągnąć idealną, mainstreamową, jesienną nirwanę godną uwiecznienia na prawie spontanicznym zdjęciu. W wydaniu Polly byłby to raczej grzaniec i teczka z aktami czy literatura fachowa, ale zamysł pozostaje ten sam. Coś pewnego i stabilnego, bez względu na okoliczności. Nikt przecież nie ruszy starego, dobrego fotela.
Teraz jednak odczucie jest inne.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Ma dość tej emocjonalnej karuzeli, do której zmusiła go przed laty. Tak naprawdę od chwili, gdy natknął się nad nią w przedszkolu, oboje zaczęli kręcić się na niej coraz szybciej i właśnie teraz mieli z niej z hukiem odpaść, pozostawiając dla siebie wymioty i całą resztę nieprzyjemnych konsekwencji. W tym momencie nie myśli zbyt racjonalnie, ba, jest daleki od jakiegokolwiek trzeźwego myślenia, więc mało brakuje, a sprawdziłby trajektorię lotu wszystkich przedmiotów w zasięgu swoich dłoni. Tylko dlatego, by pokazać swojej byłej dziewczynie, że zepsuła mu życie. Właśnie tak przez nią się czuł. Jak popieprzona i połamana zabaweczka, którą przyjmowała na trochę, gdy się nudziła i potem zaś ciskała nią w kąt. Jakby był jakimś plastikiem, którego można bez żalu wyrzucić. Oczywiście bez troski o środowisko naturalne, ale chyba Jordan Pollard się tym zupełnie nie przejmowała.
Z tego też powodu jego oczy ciskają gromy, a gdy wbija mu palec w brzuch to łapie jej dłoń i zaciska na niej swoje palce. Jest tak chuda, że gdyby chciał, to połamałby ją jednym prostym gestem, ale to ona jest specjalistką od krzywdzenia, nie on.
Dlatego jej palec boli, dlatego słowa rozbijają się nieprzyjemnie w okolicach jego słuchu i powodują wręcz w nim odrazę.
- Jasne, że nie dla mnie! W końcu dlatego stąd uciekłaś, by wrócić i pomóc przyjaciółce przy najbliższej okazji! Ruchając jej byłego, przy okazji – wyrzuca z siebie jej niekonsekwencję, ale najbardziej boli go fakt, że tyle lat ją prosił, wręcz na kolanach, by nie wyjeżdżała i zawsze słyszał to samo. Te pieprzone słowa, że nie może powracać tutaj, do siedliska traumy z dzieciństwa. Najwyraźniej wystarczyło jej dobrze zapłacić, a przybiegała jak na szpilkach, rozpieprzając w drogich butkach jego życie.
Anioł, nie kobieta.
- I do cholery, nie rozumiesz?! – wrzeszczy, gdy jego dłoń niebezpiecznie zaciska się na jej nadgarstku i wie, że za chwilę zrobi coś, czego będzie żałować. – Za każdym pieprzonym razem rezygnowałem z tego ślubu przez ciebie! – mógłby mówić o wiele więcej, ale słowa grzęzną mu w gardle, nerwowo przełyka ślinę i ma ochotę zwymiotować na nią i choć góruje nad nią, to czuje się żałośnie mały.
Pieprzona Jordan Pollard.

Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

Jakaś masochistyczna część jej osobowości nie chce wyjeżdżać z Lorne Bay. Jeszcze nie. Oczywiście, praca to jedno i chwilowo jest związana z okolicą kontraktem, dzięki któremu na jej konto bankowe wpływa słodka, dodatkowa prowizja za nową sprawę. Z drugiej jednak strony wcale nie musi tu siedzieć, mogłaby regularnie latać z Melbourne, załatwiać najpilniejsze sprawy osobiście, a resztę przepchnąć online - nie żyją przecież w epoce kamienia łupanego, żeby z pocztą biegał kurier i piechotą przenosił wiadomości na drugą część kraju w zaledwie siedem tygodni.
Ale chce jeszcze chwilę zostać.
Może z miejskiej szczurzycy, która uwielbia zgiełk zakorkowanych ulic, bijące po oczach światła i subtelny, smolisty zapach aglomeracyjnego zanieczyszczenia powietrza, pokochała na powrót oceaniczną bryzę i s i e l s k i charakter rodzimych stron?
Odkryła, że nawet w takiej zapchlonej dziurze nie musi natykać się na żadnych członków rodziny - choć strategicznie omija bezpośrednie sąsiedztwo swojego domu sprzed lat, zapobiegawczo - a tymczasowe zwolnienie tempa wpływa na nią niemal zbawiennie.
Nie licząc, że pije tyle samo, albo i więcej niż przed przyjazdem.
Czuje ból, zupełnie fizyczny i niemal nierzeczywisty, gdy silna dłoń Jeba chwyta ją w przegubie i ściska - już wie, że zostanie tam brzydki siniak. Patrzy z odrazą na ten niechciany kontakt, który tak gryzie się z pamięcią mięśniową i niemal naturalnymi nawykami, które uformowała przez ostatnie dwadzieścia lat. Jeb może i jest nieco kanciasty, grubo ciosany i brakuje mu czasem ogłady, ale - aż chce zwymiotować na tę ckliwą myśl - dla niej był zawsze dobry. Mogła na niego liczyć. Rozstania były trudne, ale powroty zawsze proste i oczywiste, ciepłe i znajome.
”Czyli każdy wiedział o związku Julii i Adama przede mną, dzięki za info” podsumowuje gorzko i usiłuje wyrwać swoją rękę z uścisku. Nie udaje jej się, natomiast ból rośnie, jakby miażdżył jej przedramię coraz mocniej.
Jego słowa uderzają w nią jak tsunami żalu i pretensji, i zmiotłoby ją z nóg zupełnie, gdyby nie fakt, że trzyma ją jak w imadle. Nigdy nie wiedziała jak dokładnie interpretować te żałosne próby ożenku ilekroć oznajmiali sobie, że to koniec. Często po prostu upijała się, żeby o tym nie myśleć, bo nie potrafi grać w tę emocjonalną grę, a zamiast tego woli wskoczyć do bębna pralki firmy Życie i dać się wywirować na programie Praca 24/7. Po kilku tygodniach takiego maratonu nie pamięta już nawet o rozstaniu.
Teraz jest inaczej, bo rozumie coraz więcej.
”I po co mi to teraz mówisz? CO TO ZMIENIA?!” krzyczy i szarpie się jak dzikie zwierzę, które ma po dziurki w nosie tego potrzasku. Macha wolną ręką aż w zasięgu ramienia napotyka na wazon z uschniętym słonecznikiem, który kupiła sobie dobre trzy tygodnie wstecz na poprawę humoru. Chwyta szyjkę i uderza porcelaną w Jeba, zupełnie otumaniona emocjami, nieświadoma tego, co robi i jakie to może mieć konsekwencje.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Robienie wojen pojazdowych z eks zupełnie nie było w stylu Jebbediaha. To jego koledzy opowiadali mu o wściekłych żonach, które rzucały talerzami i wówczas składał ręce w podzięce Bogu za to, że nie obdarzył go taką przyjemnością. Nie musiał radzić sobie z długimi związkami, gdzie nienawiść przeplątała się z miłością (to było to dobre rozwiązanie), a i czasami z obojętnością (wówczas romans był już jedną nogą w grobie i zaczynał dla niego heblować piękną trumienkę); a w szachu trzymały parę nieznośne bachory, które jeszcze kilka lat temu były uroczymi berbeciami. Może i Ashworth pragnął rodziny na papierze, ale w rzeczywistości brzydził się takimi scenariuszami, wybierając sobie raczej krótkie historie miłosne.
Takie w formie smsa, który zawężał się do stu sześćdziesięciu znaków. Nie potrzebował więcej, by zaprosić panienkę do siebie, a rano oddelegować ją do wyjścia. Owszem, był również hipokrytą, który najchętniej naplułby na drogie buty Prady Pollard za to jej zachowanie, a sam preferował dziewczęta na wynos.
Tyle, że to nie było najgorsze. Zdał sobie sprawę, że to Jordan przez lata całkiem przypadkowo stała się jego żoną. Może i nie łączyły ich więzi małżeńskie, ale to ona trzymała go w garści, nie pozwalając mu ruszyć dalej i to ona gotowała wściekle w jego żyłach krew tak bardzo, że zaraz miał wrażenie, że popłynie nimi czysta lawa, a jeśli dojdzie do erupcji to skala zniszczeń będzie podobna do tych w Pompejach. Jak Bóg mu świadkiem.
I żeby to jeszcze chodziło o tamtych ich, którzy obecnie byli dla niego jedynie jeszcze jedną parą toksycznych ludzi, nad którymi nie warto było się pochylać, gdy miało się własne brudy do wyprania, więc na jej komentarz tylko prycha.
Znał ją i wiedział, że nie była tak święcie nieświadoma, jak go przekonywała, ale to nie miało znaczenia. Liczyło się tylko to, że wszystkie emocje, myśli i słowa, które nie padały bezpośrednio mogły wreszcie wybrzmieć, choć słowa Jordan miały sporo sensu.
Po co, po co teraz to wywlekać i wyrzucać na światło dzienne, skoro to niczego nie zmieniło?! Może dlatego, by wreszcie nie czuł się sam tak potwornie, by ją również zabolało… i by… Do cholery poczuł uderzenie, a zaraz zerknął na szyję, która nagle zaczęła broczyć krwią.
Ta pijana idiotka omal nie przecięła mu tętnicy!
- Osz kurwa, ty wariatko! – wrzeszczy i właśnie wtedy ją puszcza i popycha na ścianę, a jego pięść unosi się nad jej głową. – Kochałem cię, rozumiesz? A ty to wszystko zepsułaś i psujesz dalej, puszczając się z kimś takim! – nie panuje już nad sobą i nad swoimi odruchami, ale w ostatniej chwili ta pieprzona pamięć ciała, to, że zawsze ją bronił, a nie atakował, powstrzymuje go i uderza ręką o tynk, który nagle zaczyna się kruszyć.
Gdyby ją uderzył z taką siłą, to właśnie pomagałby zbierać jej zęby po podłodze, a i tak nie czuje, żeby w jakikolwiek sposób to go uspokoiło.

Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

Czas przyspiesza i zwalnia w losowej kombinacji i Polly czuje się prawie jak w bardzo dziwnym teledysku. Co jest, do cholery? Przecież nie wypiła wcale tak dużo, a czuje się jakby zupełnie traciła panowanie nad swoim ciałem - w tym językiem - co jest do niej niezbyt podobne. Owszem, zdarza jej się powiedzieć o kilka słów za dużo, ale zawsze jest to efekt jakichś przemyśleń, ale teraz traci tę zdolność wraz z każdą ostatnią krztyną logicznego myślenia, bo przecież kto n o r m a l n y lub rozsądny atakuje innych wazonem.
Widok krwi mrozi ją na krótką chwilę, zaczyna po prostu krzyczeć gdy czerwona maź wsiąka w jego przepoconą koszulkę i od całej szarpaniny ląduje również na niej. Ciepła, metaliczna ciecz śmierdzi zakładem mechaniki pojazdowej, kojarzy jej się z czymś brutalnym, ale i pierwotnym. Oszałamia ją.
Nie ma jednak czasu by popaść w marazm - on krwawi przeze mnie do chuja pana! - bo jej plecy z hukiem uderzają o ścianę, gdy Jeb ją mocno popycha, a już chwilę później jego pięść ląduje na ścianie. Gdyby byli równego wzrostu to właśnie tysiące wydane na pieczołowitą opiekę dentystyczną poszłyby się jebać, a nos nadawałby się tylko do rozbiórki przez chirurga plastycznego Michaela Jacksona. Polly milknie i ucieka spod niego. Jego ciało niemal jak klatka otoczyło ją wokół, a jej brakuje powietrza i c z a s u, na wszystko. Jej funkcje życiowe jakby zatrzymują się od przebodźcowania. Orientuje się, że chyba przestała oddychać, a głos zupełnie ugrzązł jej w gardle, jakby całkiem zdarła już delikatny aparat strun głosowych, zardzewiałą żyletką rozpaczliwego krzyku uszkadzając go (i swoją psychikę przy okazji, znów, a i tak nie ma czym szastać) na dobre.
Trwa kolejną sekundę zanim czuje przeszywający ból w nadgarstku, który ścisnął wcześniej tak mocno, że już pojawiły się sine wybroczyny. Cała ta sytuacja jest tak absurdalna, aż nie mieści się to w jej chwilowo ograniczonych zdolnościach rozumowania. Co tu się właśnie wydarzyło? Czego on od niej chce, czy oczekuje?
”Weź się, kurwa, wyrażaj. Chyba, że wybiórczo seks dwojga dorosłych nazywasz puszczaniem się, jeśli masz z konkretnym przypadkiem jakiś problem” skrzeczy zachrypnięta i wytrzepuje tynk z włosów.
Czysta abstrakcja.
Nie wie nawet co powiedzieć na jego spontaniczną, emocjonalną spowiedź. Bardzo rzadko wyznawali sobie miłość, nawet w najlepszych, złotych czasach, gdy wszystko układało się o k a y. A ona też go przecież kochała. Kocha.
Nie może go kochać.
Właśnie uszkodził jej ścianę, wyobrażając sobie, że to nie farba i gips opada na drewniany parkiet, tylko jej uzębienie.
Nie. Może. Go. Kochać.
”Gdybyś mnie kochał, wyjechalibyśmy razem. Ale nie, Ty musiałeś seler i buraki i krowy chować tutaj…” nie potrafi powstrzymać całej tej goryczy, zebranej i zasłoikowanej w dwudziestoletniej spiżarni ich związku. Nie potrafi powstrzymać łez, które wzbierają się pod jej powiekami, więc ociera tylko agresywnie posiniaczoną ręką swoją twarz, chociaż z twarzy, tej metaforycznej, już niewiele jej zostało.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Już dawno przy niej nie był sobą. Przez lata nauczył się wręcz chodzić wokół niej na paluszkach, tak, by nie zburzyć ich pozornej homeostazy. Nie była to idealna sytuacja w ich życiu, ale przynajmniej mógł udawać, że się przyjaźnią. Pocieszał się okruszkami, które łaskawie mu rzucała, a on jak ten potulny piesek zbierał je z pańskiego stołu. Sądził, że to wystarczy i jest w stanie się tym zadowolić, bo wciąż była osobą, którą kochał najmocniej na świecie, ale najwyraźniej miarka się przebrała i stwierdził, że ma tego dość.
I to nie tylko tego jej traktowania, ale samej Jordan, która wydawała mu się teraz do kości zepsuta i niegodna choćby skrawka uczucia, którym ją obdarzał. Wielokrotnie słyszał podobne uwagi od swoich przyjaciół i zawsze był w stanie odpowiedzieć na nie pięścią w obronie jej honoru, ale teraz coś w nim zwyczajnie pękło i wszystko, co zdołali przez te lata wypracować, przestało mieć znaczenie.
Rozwaliło się jak ten pieprzony tynk, który opadł kurzem i nawet nie zarejestrował, czy to jej krew czy już jego, czerwona ciecz miesza się i sprawia, że uderza mu do głowy wypity wcześniej alkohol, a on ma ochotę krzyczeć z czystej bezsilności.
Kiedyś jeszcze potrafili się w tym wszystkim odnaleźć, a teraz czuje jedynie metaliczny posmak i woń zgnilizny – tak psuje się cała ich relacja, od głowy, w którą uderzyła się Jordan, gdy rzucał ją o ścianę. Wyjątkowo też nie pali się do przeprosin, do tego, by sprawdzić, czy z nią wszystko w porządku.
Na jego pokręcone, pijackie myślenie zawsze zgrywa ofiarę, a potem robi to co tylko zechce.
Jak z tym pieprzonym kolesiem, którego pieprzyła, choć jego bezlitośnie odtrąciła pierwszego dnia.
Jest zazdrosny, zaborczy i może dlatego to kropla, którą przelewa czara goryczy. Nie można kochać tak bardzo, kto od początku traktuje cię jak pieska, który przybędzie w potrzebie.
- Tak, Pollard, jesteś dorosła. Powinszować – cedzi przez zęby, znalazła sobie manifestację dojrzałości w ramionach typa od leczenia chorób wenerycznych. Mógłby dodać znacznie więcej, ale gryzie się w język i rozgląda za butelką, choć nieco obawia się, że mógłby nią ją zamordować, gdyby naszła go odpowiednia okazja.
Na razie jednak parska głośnym i przykrym śmiechem na jej słowa. Może i miała rację, ale jego ziemia przynajmniej nie puszcza się na prawo i lewo.
- I myślisz, że co, dałabyś mi życie, jakie chciałem? Dzieci, rodzinę, panno moja kariera jest najważniejsza? – ale przynajmniej nie ma rękoczynów, są tylko obelgi, które mimo wszystko przychodzą mu z łatwością.

Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
40 yo
154 cm
mistyczny poszukiwacz
tu, skąd pochodzę, bóg rzadko staje mi na drodze
Awatar użytkownika
about
prawniczka i alkoholiczka, świat wokół niej wali się i płonie, a ona do ugaszenia tego pożaru ma tylko burbon

Post

Niby rękoczynów nie ma, ale Jordan czuje pulsujący ból w nadgarstku i... drży. Jeb nie jest agresywny - nie wobec niej - a dzisiaj uderza w ścianę tuż nad jej głową, ciska piorunami gdzieś wokół niej, jakby w ukrytej nadziei, że jednak coś ją przypadkiem trafi. Zaczyna odczuwać strach, ćmiący i lekko wychylający się zza winkla, jak nieśmiałe dziecko albo nadchodząca migrena. Pytanie brzmi - czemu nie ucieka? Robi to przecież sukcesywnie całe życie, wyprowadziła się setki kilometrów od Lorne Bay w średnie udanej próbie wstawienia tego fizycznego dystansu między siebie, a swoje traumy. Okazuje się, że psychiczne problemy wędrują z nami wszędzie, nie zajmują żadnego miejsca w walizkach czy torbach i nie powodują nieprzyjemności podczas kontroli na lotniskach, choć niejeden psycholog mógłby oświadczyć, że zdecydowanie podróżuje z nadbagażem życiowych doświadczeń.
Polly odsuwa się o krok, ale nie więcej. Okej, sytuacja jest dramatyczna, ale...
No właśnie.
Czy to jest do odratowania? Czy po ponad dwudziestu latach zabawy w emocjonalnego berka ona/oni chcą to jeszcze naprawiać? Wydaje się niby oczywiste, że to kolejny konflikt, jakich przeżyli wspólnie już wiele, ale tym razem jest inaczej, bo do gry wchodzi przemoc. Są na siebie wściekli i już leje się krew - te obrazy jednocześnie ją przerażają, ale i zupełnie studzą.
Potrzebują tego prymitywnego oczyszczenia, właśnie tak. Krzyku, ostrych krawędzi i płynów ustrojowych.
"Mogliśmy być, byliśmy rodziną, we dwoje" dzieci nigdy nie były dla niej częścią obrazka, ale mieli przecież Arizonę. Mogliby adoptować psa i kota ze schroniska. Rodzina nie musi mieć w składzie gówniarzy, żeby połączyć ludzi nicią zaangażowania, miłości, oddania czy życzliwości.
Im zabrakło chyba jednak więcej niż tylko dziecka, by tak się stało.
Wiesz co, wynoś się. Nie chcę Cię już więcej widzieć. Wypierdalaj jej głos się unosi, lekko drży. Wie, że będzie żałować tych słów, ale czuje, że nadchodzi czas na tête-à-tête z butelką ginu, bo jej przepalone zwoje myślowe potrzebują czegoś do ugaszenia tego zagrożenia pożarowego pod jej czaszką. Jak wiadomo, alkohol świetnie radzi sobie z tłumieniem ognia, gdyby polać nim żarzące się przedmioty. Prawda jest jednak taka, że bez względu na to, jak beznadziejnie się dobrali, nigdy się od siebie nie uwolnią, a przynajmniej Polly już na zawsze będzie miała dużą część siebie irracjonalnie zarezerwowaną dla tego starego idioty-alkoholika, z którym nigdy nie mogła dojść do pełnego porozumienia.

Jebbediah Ashworth
simon schreiber
polly / kocialka#3936
42 yo
185 cm
przyjazna koala
preacher's son
Awatar użytkownika
about
hoduje alpaki, ma młodszą o pokolenie dziewczynę (najważniejsze!), radiowy głos oraz zatarg z połową Carnelian Land, bo nie stroni od wideł i łamania krzeseł na czyjejś głowie, poza tym wierzący, obrzydliwie praktykujący i mocno kochający bimber ranczer oraz stolarz

Post

Przez lata postawiony jej obelisk i suma wszystkich usprawiedliwień, którymi ją obdarzał (nie dzwoni – nie ma czasu, nie przyjeżdża – to ją boli, nie chce dotyku – to wspomnienie traumy), nagle chwieje się i upada i nie ma już nic poza tym, że chce jej zrobić krzywdę. Nie jest już jego małą dziewczyną, która żyje wśród patologicznych rodziców, a dorosłą kobietą, która dokonuje podejrzanych wyborów życiowych. Takich, z którymi nawet ktoś tak szalony jak Jebbediah nie może się identyfikować. Może potrzebuje od życia czegoś więcej niż kolejny telefon po pijaku.
Dociera do niego jedna z najbardziej gorzkich prawd. Nawet kilka miesięcy temu, przy przylocie nie chciała mieć z nim nic wspólnego, za to pobiegła jak na wezwanie innego faceta. Jeśli to nie jest żałosne w jego wykonaniu, to sam już nie wie, co jest.
Oddycha z trudem, zapada się w sobie i najchętniej już sięgnąłby po nową butelkę, ale jest tutaj z nią i ledwo powstrzymuje dłoń, by jej nie zdzielić. Zupełnie jakby dzięki temu mógłby coś ponownie poczuć, ale jest tylko chłód, który obejmuje go swoimi ramionami tak ciasno, że nie może już oddychać.
Ma dość tej karuzeli, jej słów bez pokrycia i nareszcie całego obrazka świętej rodziny, w którą wierzył przez ponad dwadzieścia lat. Niepotrzebnie, dla niej nigdy nie był jej częścią.
- Nie bylibyśmy. Nigdy nie byliśmy rodziną – cedzi, a gdy do jego uszu dochodzą jej krzyki, podchodzi za blisko, zbyt mocno jej w tej chwili nienawidzi, by wzruszyć ramionami i po prostu odejść. Łapie ją za oba nadgarstki i przysuwa do siebie blisko.
- Pożałujesz tego kiedyś, wiesz? Ale już nie ma odwrotu, Pollard, już nigdy nie dam ci się zbliżyć do siebie ani mnie wykorzystać – nie powinien składać takich obietnic, jeśli nie miały pokrycia, ale wreszcie po tylu latach czuje, że może uwolnić się od tego dziwnego przyciągania, które wiązało ich czerwoną nitką przeznaczenia przez dekady.
Puszcza ją zbyt gwałtownie, ma nadzieję, że ściana pozostanie cała, po czym odchodzi po prostu zapoznać się z nowym życie bez kogoś takiego jak Jordan, choć niegdyś było to zupełnie niemożliwe.

zt
Jordan Pollard
Julia, Dick, Enrica
enchante #8234
ODPOWIEDZ