29 yo
187 cm
beztroski królik
And maybe i can tell you reason why i'm mad
Awatar użytkownika
about
Dziennikarz, niespełniony żeglarz i posiadacz czarnego notesu, który wszędzie ze sobą zabiera, w przeciwieństwie do ukochanej, której już nie ma

Post

- Oj nie, raczej wątpię - roześmiał się wesoło, bo nie posądzał Odette o to, żeby była wariatką. Doskonale wiedział, że zwyczajnie się o niego martwiła i jak pewnie większość jego znajomych, chciała sprawić, żeby przestał myśleć o Regan i zaczął myśleć o przyszłości. O rodzinie, dzieciach, stabilizacji. W końcu nigdy nie był facetem, który na pierwszym miejscu stawiał swoje samotne życie, kawalerstwo i możliwość zabawy, a co więcej, nawet kiedy miał teraz czas możliwość spróbować nowych rzeczy z nowymi kobietami, nie korzystał z tych okazji tak często. Co więcej, przy ostatnim przypadku, kiedy przyprowadził dziewczynę do domu, skończyło się na pijackiej grze w szachy i spaniu w osobnych łóżkach, a to jakoś świadczyło o tym, co w głębi uważa o one night standach i przelotnych relacjach. Co prawda nie było w nich nic złego, ale po prostu nie były chyba dla niego i zdecydowanie lepiej odnajdował się w sytuacjach, w których budował z kimś najpierw jakąkolwiek więź emocjonalną.
Nie chodziło o wielkie uczucia i wyznawanie sobie miłości, ale chciał wiedzieć, że przynajmniej w jakiejś małej części ma z tą drugą osobą coś wspólnego i to właśnie było mu potrzebne. Randkowe show nie miałoby więc żadnej racji bytu, bo zwyczajnie nie da sę poprzez idiotyczne zadania poznać kogoś w jakikolwiek sposób. - Wiesz stary, chyba, że pójdziesz ze mną, wtedy nie ma żadnego problemu - uśmiechnął się szeroko, bo nie wyobrażał sobie kumpla w podobnej sytuacji, a jednak podobne sytuacje kojarzyły mu się bardziej ze studenckimi latami, kiedy bawili się z kumplami w barach i wymyślali kolejne głupie rzeczy, z których potem wychodziły śmieszne historie, wspominane czasem latami.

Link Burke
Raine, Ryder, Rowan
nata#9784
31 yo
184 cm
ambitny krab
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Prawnik, troskliwy brat, trochę zgryźliwy, lekkoduch, miłośnik podróży.

Post

Lincoln teoretycznie wszystko rozumiał, ale może to i lepiej, że nie miał pojęcia o ostatnim szachowym podrywie swojego kumpla, bo pewnie zachowałby się idealnie na poziomie gimnazjum, wyśmiewając go z tego poczynania. Właściwie z tak odmiennym podejściem do związków i życia codziennego, to poniekąd sukces, że tych dwóch panów przez lata utrzymało więcej niż poprawną relację. Może jednak te różnice są kluczem ich powodzenia? Od zawsze zdroworozsądkowe, pełna ciepła i rodzinności podejście Rusty'ego nieco sprowadzało na ziemię tego przebojowego, nie myślącego o jutrze Linka, który potrafił być szalony (choć nie wszyscy się z tym zgodzą), tak więc nawet na "starość" jakoś współgrali. Choć wciąż odczuwali zupełnie inne potrzeby.
- Pod jednym warunkiem, zawsze wybierzesz mnie na rajskim - zaśmiał się, zdradzając chyba nieco za wiele ze swoich ostatnich emocjonujących rozrywek. Skoro wiedział, jak to działa, nawet najmniejsza zasada, to jednak musiał to śledzić, nie? Ups. Z drugiej strony, może nie ma co się wstydzić, każdy czasem potrzebował po ciężkim dniu dobrego odmóżdżacza, który pozwoli się nieco dowartościować. Co prawda to egoistyczne, właśnie też przez takich ludzi spadał ogólny poziom kultury, ale... Co poradzić? Shit happens. Everywhere. Everytime. A to jeszcze wcale nic tak poważnego.

Rusty Overgaard
leonie
leośka#3525
29 yo
187 cm
beztroski królik
And maybe i can tell you reason why i'm mad
Awatar użytkownika
about
Dziennikarz, niespełniony żeglarz i posiadacz czarnego notesu, który wszędzie ze sobą zabiera, w przeciwieństwie do ukochanej, której już nie ma

Post

- Wybiorę cię na czym? - nie miał pojęcia o czym on mówi, może to fragment z jakiegoś randkowego programu, o którym Rusty nie wiedział? Nie wiedział nawet jakie ma kanały w telewizorze, czasem włączał ten sportowy, częściej jednak po prostu korzystając z serwisów informacyjnych, ewentualnie aplikacji streamingowych, żeby móc oglądać tylko to, co rzeczywiście chciał. Rzadko miewał czas na takie rzeczy, które nazywał po prostu głupotami i nie rozumiał co w nich widzą jego znajomi. Nie oznaczało to oczywiście, że relaksował się tylko przy muzyce klasycznej i tomikach poezji, ale jego odpoczynek i odmóżdżenie już bardziej polegały na rozwiązywaniu sudoku, którego "zapasowy" tomik zawsze mial gdzieś schowany w domu.
- Dobra, czas odejść od steru - zarządził, kiedy już wypłynęli na otwarte wody, gdzie ryzyko kolizji było zdecydowanie mniejsze, a Rusty mógł w stu procentach skupić się na rozmowie z Linkiem i zajrzeniu do turystycznej lodówki z jedzeniem, żeby znaleźć tam coś więcej niż bezalkoholowe piwo. - Czujesz to? - zapytał, przymykając na chwilę oczy, z głową odchyloną w tył, rozkoszując się powiewem wiatru w przydługich kosmykach, zupełnie innego niż ten na lądzie, zwiastującego wolność i przygodę. Tego, który zawsze był w stanie poprawić mu humor, ukoić nerwy i dodać energii na kilka nadchodzących dni. Było coś poetyckiego i magicznego w żegludze, dlatego właśnie miał nadzieję, że nie jest w swoich odczuciach odosobniony, a Link podziela jego podejście choć trochę i również się dobrze bawi, bo o to przecież w tym wypadzie chodziło.

to co, kończymy?

Link Burke
Raine, Ryder, Rowan
nata#9784
31 yo
184 cm
ambitny krab
So we sailed up to the sun till we found the sea of green
Awatar użytkownika
about
Prawnik, troskliwy brat, trochę zgryźliwy, lekkoduch, miłośnik podróży.

Post

-Nieważne, Rusty, nieważne. Po prostu wybierz mnie zawsze i wszędzie - dodał, puszczając oczko przyjacielowi wyraźnie rozbawiony. Skoro Overgard nic nie skojarzył, to przynajmniej jeden z nich pozostawał normalny. Bardzo dobrze.
-Oczywiście, czują to nawet ryby, ty świntuchu - oczywiście Lincoln Burke, nie byłby sobą, gdyby nie zepsuł Rusty'emu tej idealnej chwili, dokładając do tego jakiegoś kuksańca w bok niczym dzieciak z podstawówki. Tak na siebie działali kumple i nie ma w tym nic złego, jak długo takie zachowanie nie jest męczące oraz sytuacja pozwala na to, by oni mogli sobie na nie pozwolić. A dziś mogli, bo to miał być relaks w męskim gronie, tylko ich dwójka, nieskończone wody, zapasy jedzenia i rozmowy - poważniejsze oraz te mniej, choć wiadomo... Ostatecznie skończyło się na lżejszych tematach, bo obaj zdecydowanie tego właśnie potrzebowali. Pełnego oddechu od wszelkich komplikacji, które zostawili gdzieś na lądzie. W razie co, wiedzieli, przecież, że mogą zawsze na siebie liczyć, również w kryzysie. A dziś... Dziś miało być po prostu lekko i tak też minął im ten rejs. Lekko, przyjemnie, bez zbędnych komplikacji oraz zgrzytów. Dosłownie rajski wypad.

/ ztx2

Rusty Overgaard
leonie
leośka#3525
ODPOWIEDZ